Znaleziono 0 artykułów
19.08.2021

Jan Emil Młynarski: Muzyka, która wciąga

Fot. Kobas Laksa

Młodzi ludzie szukają emocji zapisanych w muzyce, która jest też odbiciem historii – mówi Jan Emil Młynarski, który wraz z zespołem Jazz Band Młynarski-Masecki zagra na Salt Wave Festival już 20 sierpnia.

Rozmawiamy przy okazji drugiej edycji festiwalu Salt Wave. Brakowało Wam występów na żywo?

Nasza ostatnia płyta „Z zadrą w sercu”, choć wydana w listopadzie 2019 roku, nie miała okazji w pełni wybrzmieć na scenie. Na szczęście w tym roku wróciliśmy do koncertów już w maju. Dla mnie, dla Marcina Maseckiego i dla całego naszego środowiska koncerty wciąż są kwintesencją działalności. Kontakt z publicznością utrzymuje nas na wysokim poziomie ekscytacji. Podczas pierwszego koncertu po tak długiej przerwie, nie pamiętam już, w jakim mieście, czuliśmy się, jakbyśmy grali pierwszy raz w życiu. Chyba to się udziela, bo publiczność nie chciała nas wypuścić.

Potrzebują też zabawy, tańca, a wasza muzyka idealnie się do tego nadaje. Ale czy nie odzwyczailiśmy się trochę od masowych imprez?

Na pewno formuła wielkich festiwali na kilka tysięcy osób na razie została wstrzymana i nie wiemy, czy jeszcze wróci. Z drugiej strony u osób, które przychodzą na nasze koncerty, obserwujemy szczery entuzjazm. Zarówno repertuar Jazz Bandu, jak i Warszawskiego Combo Tanecznego to muzyka użytkowa, dostępna, zachęcająca do tańca.

W jakim wieku są wasi słuchacze?

Kiedy 11 lat temu zaczynaliśmy z Warszawskim Combo, publika była starsza – głównie seniorzy, którzy chcieli posłuchać piosenek z młodości. Dziś przewagę stanowią moi rówieśnicy, czyli ludzie w średnim wieku, i młodsi, którzy nie znają tych utworów, ale są głodni niewerbalnego przekazu, który tam drzemie, emocji, dziedzictwa kulturowego, które w tej muzyce po prostu jest. Z kolei Jazz Band jednoczy ludzi w różnym wieku, którzy przychodzą na koncerty z różnych powodów. I to jest dla mnie najpiękniejsze, że są wśród nich młode osoby, które niespecjalnie znają te utwory, a dają się im porwać. Szukają emocji zapisanych w muzyce, która jest też odbiciem historii. Jeżeli mówimy o muzyce rozrywkowej, to zwykle chodzi o piosenki od lat 50. w górę. A my pracujemy na materiale muzycznym, który liczy sobie nawet sto lat.

Wy go wskrzeszacie, ale na współczesną nutę i po swojemu.

Nie bawimy się w żadne rekonstrukcje. Chcemy, żeby to było traktowane jako element naszej kultury popularnej. Jednocześnie te archiwa są na tyle pojemne, że nasz projekt jest rozłożony na lata, a ten zapas nie ma szans za szybko się wyczerpać. To są tysiące piosenek. Mamy też zakusy na pisanie własnych utworów. Przez ten czas spędzony razem na scenie staliśmy się jako zespół bardzo dobrze naoliwioną maszyną, więc może przyszedł czas, żeby stworzyć coś swojego.

Marta Krupińska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę