Znaleziono 0 artykułów
29.12.2023

Książki, na które warto czekać w 2024 roku

29.12.2023
Reading, Georges Croegaert (Fot. Heritage Art/Heritage Images via Getty Images)

Wydawnictwa znowu szykują nam potężną dawkę dobrej literatury. Jeszcze nie zdążyłam przeczytać wszystkich nowości z 2023 roku, które sobie zaplanowałam, a już łakomie zerkam na zapowiedzi na 2024 rok. Są wśród nich najnowsze powieści Zadie Smith i Jona Fossego, biografia Marii Konopnickiej autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej, reportaż „Miasto dzieci świata” Beaty Chomątowskiej.

W samym styczniu czekają państwa co najmniej dwie świetne powieści, które warto wpisać na listę „do przeczytania”. Pierwszą z nich jest „Eileen” Ottessy Moshfegh. Po dwóch powieściach: „Mój rok relaksu i odpoczynku” oraz „Lapvona”, i zbiorze opowiadań „Tęsknota za innym światem” wydawnictwo Pauza sięgnęło po debiut pisarki z 2015 r. Nie bez powodu, bowiem na 22 stycznia zapowiedziano światową premierę ekranizacji „Eileen” z udziałem Anne Hathaway. Narratorka i zarazem tytułowa bohaterka jest dojrzałą kobietą po siedemdziesiątce, w opowieści cofa się do czasu, kiedy miała dwadzieścia kilka lat, do lat 60. XX w. Wtedy po śmierci matki utknęła w rodzinnej mieścinie z ojcem alkoholikiem, byłym policjantem. Nie zajmowała się nim specjalnie, nie sprzątała, nie gotowała, wolała kupować dla niego alkohol i pozwalać mu trwać w jego stuporze i półświadomości. Pracowała jako sekretarka w zakładzie karnym dla nieletnich przestępców. Była pełna niechęci do siebie i do świata. „Pragnienie wolności Eileen nie jest czysto geograficzne. Jest rok 1964 i możliwości kobiety są ograniczone. Powinna już znaleźć męża. Na wiele różnych sposobów [narratorka] opowiada nam, jak nieatrakcyjna, jak niewidzialna była wtedy, ale mamy wrażenie, że jej brak uroku był podświadomie zamierzony — ostatnią rzeczą, jakiej pragnie Eileen, jest inny mężczyzna, którym musi się opiekować. Poza tym ma wiele mieszanych uczuć co do seksu” – napisała pisarka Lily King w recenzji dla „New York Timesa” w 2015 r. Życie Eileen jednak zmieni bieg, gdy w miasteczku pojawi się Rebecca, więzienna psycholożka. Wtedy zacznie się prawdziwy thriller. 

Materiały prasowe

„Eileen”, Ottessa Moshfegh, przekład Teresa Tyszowiecka, wydawnictwo Pauza, premiera 10 stycznia

Druga z książek, na które czekam, to „Polak” południowoafrykańskiego pisarza J.M. Coetzeego, który po raz kolejny zaznacza, że nie chce być autorem z etykietką „reprezentant RPA”, więc książkę wydał najpierw po hiszpańsku, a jej akcję osadził w Katalonii, by potem przenieść ją na Majorkę i na chwilę do Warszawy. Tytułowy Polak, uznany pianista, ceniony za interpretacje Chopina, ma zagrać koncert w Barcelonie. Jest rok 2015. Trudno zapamiętać i wymówić jego nazwisko, za dużo w nim „w” i „z”, więc mówi się o nim po prostu Polak. Z ramienia tamtejszego Towarzystwa Koncertowego artystą ma się zaopiekować Beatriz, członikini komitetu organizującego koncerty. Beatriz nie pracuje zawodowo, jest żoną bogatego przedsiębiorcy, koncerty to jej działalność dobroczynna. Polak jest po siedemdziesiątce, Beatriz niebawem skończy 50 lat. Jej nie przypada do gustu Chopin, jakiego proponuje Polak. Za to on jest oczarowany Beatriz od pierwszego wejrzenia. Zakochuje się bezwarunkowo, jak wieki wcześniej Dante umiłował Beatrycze. Ale Beatriz nie jest żadną Beatrycze, uważa, że Polak błądzi. On namawia ją, by pojechała z nim do Brazylii. Ale ona „nigdy wiele nie podróżowała. Mąż uważa ją za kobietę niezainteresowaną światem. Myli się. Beatriz jest ciekawa, lecz nie dalekiego świata ani seksu. Co zatem budzi jej ciekawość? Ona sama”. Znakomita powieść o miłości, o relacjach, z aluzjami, między wierszami, do Polski, z nawiązaniami do „Życia nowego” Dantego.

Materiały prasowe

„Polak”, J.M. Coetzee, przekład Aga Zano, wydawnictwo Znak, premiera 24 stycznia

Z kolei na wiosnę Znak planuje „Oszustwo” – wyczekiwaną od lat nową książkę Zadie Smith. To pierwsza historyczna powieść brytyjskiej autorki. Akcja rozgrywa się w multikulturowym Londynie lat 60. XIX w. Tytułowe oszustwo odnosi się do próby przejęcia majątku i arystokratycznego tytułu przez mężczyznę, który podaje się za sir Rogera Tichborne’a – uznanego wcześniej za zmarłego. Wszystko przemawia za tym, że ów mężczyzna, nazywany powodem, jest oszustem, angielskim rzeźnikiem, który swego czasu uciekł przed spłatą długów do Australii. Ma jednak rzeszę zwolenników. Głównymi bohaterami powieści jest 60-letnia szkocka wdowa Eliza Touchet, gospodyni domowa i opiekunka kuzyna, wiktoriańskiego pisarza Williama Ainswortha, a także były niewolnik z Jamajki Andrew Bogle, świadek zeznający na korzyść powoda. Anglosascy recenzenci wskazują na aktualność książki i mocne nawiązanie do trumpizmu. Poczekamy i się przekonamy.

Materiały prasowe

„Oszustwo”, Zadie Smith, przekład Justyn Hunia, wydawnictwo Znak, premiera w maju

Dla tych, których uwiodła narracja tegorocznego noblisty Jona Fossego – ja do tych osób się zaliczam – mam dobrą wiadomość, część 3. i 4. „Septologii” dostaniemy po polsku jesienią. A już w lutym ArtRage wypuści inną książkę pisarza, której oryginalny tytuł brzmi „Białość”. Cytując wydawcę: „Króciutka powieść o granicy między życiem a śmiercią, zanurzona dość mocno w absurdzie. Podobnie jak Septologia, pisana charakterystycznym dla Fossego strumieniem świadomości”.

Materiały prasowe

„Septologia”, część 3. i 4., Jon Fosse, przekład Iwona Zimnicka, wydawnictwo ArtRage

Materiały prasowe

„Białość”, Jon Fosse, przekład Iwona Zimnicka, wydawnictwo ArtRage, premiera w lutym

Przekładów nagrodzonych, wyróżnionych czy nominowanych do najważniejszych nagród będzie sporo w nadchodzącym roku. Osobiście cieszę się na powieść nominowaną do Nagrody Bookera i Orwell Prize „Kolonia” irlandzkiej pisarki Audrey Magee. Rzecz dzieje się latem 1979 r. na małej irlandzkiej wysepce, a głównymi graczami są angielski malarz, który postanowił, niczym Gauguin na Tahiti, doświadczyć eksplozji swojego talentu w zupełnie nowych okolicznościach, oraz francuski lingwista odwiedzający wyspę już po raz piąty i badający język gaelicki, którym posługują się miejscowi, chcąc uchronić go przed wyginięciem (przekład Dobromiła Jankowska, Wydawnictwo Poznańskie, początek roku). Poznańskie później sprezentuje nam już trzecią powieść brytyjsko-tanzańskiego noblisty Abdulrazaka Gurnaha, „By the Sea”. Po cudnych „Raju” i „Powróconych”, dziejących się w Afryce Wschodniej, i po ten tytuł sięgnę w ciemno (przekład Kaja Gucio, Wydawnictwo Poznańskie). Tłumaczka Kaja Gucio pracuje też nad przekładem powieści, która zdobyła Nagrodę Bookera w 2023 r. Mowa o „Prophet Song”, też irlandzkiego pisarza Paula Lyncha, książce o tyraniach dzisiejszych czasów opisanych przez pryzmat Irlandii, przez pryzmat rodziny. „Próbowałem zajrzeć w kulisy współczesnego chaosu. To niepokoje w zachodnich demokracjach. Problem Syrii, implozja całego narodu, skala kryzysu uchodźczego i obojętność Zachodu. Książka jest próbą radykalnej empatii. Aby lepiej coś zrozumieć, musimy najpierw doświadczyć problemu na własnej skórze. Starałem się pogłębić dystopijność, nadając jej wysoki stopień realizmu. Chciałam pogłębić immersję czytelnika do tego stopnia, aby pod koniec książki nie tylko wiedział, ale i na własnej skórze odczuł problem” – powiedział autor (cytat za „Rzeczpospolitą”). Czekam na ten tytuł jak na nową współczesną ewangelię (przekład Kaja Gucio, wydawnictwo Marginesy, pierwsze półrocze). Muszę też wspomnieć o powieści uznanej za jedną z dziesięciu najlepszych przez „The New York Times” w 2023 r., za książkę roku przez „Observera”, „Guardiana”, „Time Magazine”, „The Washington Post”, która znalazła się na krótkiej liście do Bookera. To „The Bee Sting” Paula Murraya. Znowu Irlandia, znowu rodzina, która pewnego dnia zaczyna się sypać. Wiem, że wydawnictwo Filtry zakupiło prawa do książki. Kto przełoży i kiedy będzie polska premiera, niestety nie udało mi się ustalić, ale na pewno wrócę do państwa z tą książką. 

W 2024 r. ukaże się również kilka biografii fascynujących kobiet. Dziennikarka i historyczka sztuki Małgorzata Czyńska (autorka książki „Witkacy i kobiety. Harem metafizyczny” czy wydanej w 2023 r. biografii Edwarda Dwurnika) pisze o Julii Keilowej, projektantce awangardowych form przemysłowych i rzeźbiarce żydowskiego pochodzenia. Artystka żyła niespełna 40 lat (1902-1941), ale wpisała się na zawsze w polskie (i nie tylko) wzornictwo. To jej przypisuje się autorstwo zastaw stołowych realizowanych na zlecenie słynnych transatlantyków M/S „Batory” i M/S „Piłsudski” (Wydawnictwo Marginesy). Z kolei wspaniała reportażystka Magdalena Grzebałkowska pochyliła się nad życiem Marii Konopnickiej, jej rodzinnymi tajemnicami i nad relacją pisarki ze wspaniałą sufrażystką Marią Dulębianką. Choć to nie pierwsza biografia Konopnickiej, na pewno zapowiada się wyjątkowa lektura (Wydawnictwo Znak, III kwartał roku). Nie mogłabym nie wspomnieć też o gratce dla wszystkich fanek i fanów historii „Vogue’a”. Już w styczniu ukaże się nieautoryzowana biografia Anny Wintour, autorstwa dziennikarki Amy Odell. Miałam przyjemność pisać rekomendację książki na okładkę, którą tu przytoczę przed redakcyjnymi skrótami: „Czy notowania i wpływy >>Vogue’a<< by spadły, gdyby zwolniono Annę Wintour? Wydawca chyba nie chce ryzykować i tego sprawdzać. Za to dziennikarka Amy Odell postanowiła sprawdzić, jak osobie, która porzuciła edukację w wieku lat 16, udało się zrealizować swój plan od początku do końca: przejąć stery w najważniejszym magazynie o modzie, utrzymać stanowisko od 1988 r. do dziś oraz owinąć wokół palca nie tylko projektantów i gwiazdy show-biznesu, lecz również polityków. Autorka nowej nieautoryzowanej biografii zadała sobie wiele trudu, by znaleźć klucz do sukcesu Wintour, przepytała 250 osób, przeczytała dziesiątki listów od ojca Wintour, przestudiowała jej liczne publikacje. Ze skrupulatnego >>śledztwa<< wyłania się sylwetka najpierw rozpieszczonej i uprzywilejowanej dziewczyny, a z czasem kobiety dyktatorki, uważnej obserwatorki umiejętnie dostosowującej się do zmieniającego się świata, zręcznie kierującej uwagę na siebie, cieszącej się szacunkiem, choć niepowszechnym, wymagającej od siebie więcej niż od innych, choć trudno to sobie wyobrazić, mało życzliwej i raczej nieczułej. Czy Odell odpowiada, co Wintour chowa za ciemnymi okularami, nie zdradzę. Za to zapewniam, że lektura jest fascynująca” (przekład Anna Błasiak, wydawnictwo Marginesy, premiera 24 stycznia).

Spośród tytułów z kategorii literatura faktu / reportaż nie mogę doczekać się dwóch pozycji. Pierwszą jest – można powiedzieć książka naukowa, choć czyta się ją jak thriller – „Zmącony obraz. Leki psychotropowe i epidemia chorób psychicznych w Ameryce” Roberta Whitakera. Będzie to ciekawa historia dla wszystkich, którzy mają doświadczenia z psychotropami, własne lub osób z bliskiego otoczenia, ale i tych, których fascynują mechanizmy funkcjonowania przemysłu farmaceutycznego często narzucającego styl terapii lekarzom. Autor sformułował zagadkę, na którą postanowił znaleźć odpowiedź. „Z jednej strony słyszymy, że leki pomagają wielu ludziom cierpiącym na choroby psychiczne, gdyż łagodzą objawy i stabilizują stan chorych. Mnóstwo pacjentów zaświadczy, że dzięki lekom mogą wieść normalne życie. Ponadto, jak podkreślał Satcher w raporcie z 1999 r., naukowcy wykazali, że leki są skuteczne, przynajmniej na krótką metę. Powtarzają to psychiatrzy i inni lekarze, a także wielu rodziców chorych dzieci. Mamy zatem do czynienia z konsensusem: leki stosowane w psychiatrii działają i sprawiają, że chorzy odzyskują szansę na względną normalność. Z drugiej strony musimy zmierzyć się z niepokojącymi faktami. Liczba osób niepełnosprawnych z powodu chorób psychicznych wzrosła dramatycznie w porównaniu z rokiem 1955. W ostatnich dwóch dekadach leki upowszechniły się w stopniu wręcz niesłychanym, zarazem jednak gwałtownie przybyło dorosłych i dzieci, którym choroby psychiczne nie pozwalają normalnie funkcjonować. Należy więc postawić sobie oczywiste pytanie, nawet jeśli jest ono herezją: czy przyjęty w naszym społeczeństwie paradygmat opieki, opierający się przede wszystkim na lekach, mógł w jakiś nieprzewidziany sposób stać się siłą napędową epidemii?” – czytamy na początku książki.

Materiały prasowe

„Zmącony obraz. Leki psychotropowe i epidemia chorób psychicznych w Ameryce”, Robert Whitaker, przekład Jan Dzierzgowski, wydawnictwo Czarne, premiera 21 lutego

Druga pozycja to również propozycja od wydawnictwa Czarne, a dotyczy miejscowości, do której czuję wyjątkowy sentyment. Beata Chomątowska napisała historyczny reportaż zatytułowany „Miasto dzieci świata” o podhalańskiej Rabce. Wnikliwie bada i jasne strony przedwojennego kurortu dla schorowanych letników z dużych miast, i te najmroczniejsze z czasów II wojny światowej, i również te mrożące krew w żyłach tuż powojenne, i te PRL-owskie. Tak zapowiada książkę wydawca: „To tutaj, w prywatnym gimnazjum dla dziewcząt powstaje Szkoła Dowódców Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa, w której przyszli członkowie oddziałów SS ćwiczą się w wykonywaniu egzekucji, a niemal wszystkie pensjonaty zostają zamienione w placówki dla niemieckich dzieci wywiezionych z Rzeszy dla ochrony przed bombardowaniami. Ten mroczny czas nie kończy się wraz z zakończeniem wojny. To w Rabce w 1945 r. dochodzi do napadów z bronią na żydowskie sierocińce, to tutaj niemal najdłużej walczą „leśni”, wcielając w życie mit podhalańskiego zbójnika, który jednak nie waha się zabijać kilkulatków. Polska Ludowa zamienia Rabkę w wielki sanatoryjny kombinat dla najmłodszych – tu leczy się gruźlicę, alergie, cukrzycę, tu zakłada pierwszy sanatoryjny teatrzyk, tu stawia pokazowe uzdrowiska, w których jednak dzieci bywają najczęściej samotne i przestraszone”.

To zapewne tylko ułamek dobrego czytania, które nas czeka w nadchodzącym roku. W każdym razie motywacja do trwania dalej jest przeogromna.

Maria Fredro-Smoleńska
Komentarze (1)

Gość04.01.2024, 13:36
widzę tutaj fajne pozycje, na pewno po którąś sięgnę. Już widzę ten cudny wieczór, siadam w moim ukochanym fotelu z gala collezione z super książką i kubkiem ciepłej herbaty
  1. Kultura
  2. Książki
  3. Książki, na które warto czekać w 2024 roku
Proszę czekać..
Zamknij