Znaleziono 0 artykułów
11.08.2020

Łania Madej ze Stop Bzdurom: Nie zgadzamy się na taką Polskę

Łania Madej (Fot. Marta Bogdanowicz/ Spacerowiczka)

– Queerowa społeczność od dawna miała tu źle, ale od roku sytuacja stale się pogarsza. Wcześniej odmawiano nam naszych praw, zbywano nas, traktowano jako temat zastępczy, ale teraz realne i powszechne stały się nienawiść i przemoc – mówi Łania Madej, współtwórczyni tęczowego kolektywu Stop Bzdurom, który chce walczyć z wszelkimi przejawami homofobii, transfobii i queerfobii.

W rozmowie z Vogue.pl aktywistka opowiada o początkach organizacji, która stała się ruchem społecznym, aresztowaniu Margot i tym, jak widzi przyszłość.

Skąd pomysł na Stop Bzdurom?

Zaczęło się w maju zeszłego roku. Razem z Margot przechodziłyśmy przez patelnię [ruchliwy plac przy wejściu do Metra Centrum w Warszawie – przyp. red.] i natrafiłyśmy na namiot „Stop pedofilii”. Podeszłyśmy i zaczęłyśmy robić sobie żarty. Szybko zaczęły do nas dołączać kolejne osoby i już po chwili było nas kilkadziesiąt. Jeszcze zanim zaczęłyśmy naszą spontaniczną akcję, zgłosiłyśmy homofobiczny namiot policji. Jednak gdy tylko funkcjonariusze dotarli na miejsce, to zajęli się nie nimi, tylko od razu nami.

To był też pierwszy raz, gdy z miejsca nas zatrzymano, a Margot skuto i aresztowano. Gdy odebrałyśmy ją z komendy, usiadłyśmy razem w domu i zdecydowałyśmy, że trzeba pociągnąć sprawę dalej. Wymyśliłyśmy szybko nazwę, wykupiłyśmy domenę i zaczęłyśmy działać. Najpierw przychodziłyśmy na patelnię z głośnikami i muzyką, żeby zagłuszać przekaz queerfobicznego namiotu. Zrobiłyśmy pięć takich imprez, które początkowo zbierały raptem 30 osób, a później nawet kilkaset. Potem zaczęłyśmy rozszerzać nasze działania na wszelkie przejawy queerfobii.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Mamy się świetnie. Dziękujemy wszystkim za ogromy wsparcia i solidarności - dopiero teraz scrollujemy media, wspaniałe z was mordki. [ https://stopbzdurom.pl/zrzutka & https://stopbzdurom.pl/help-us ] Myślicie, że spanie na dołku nas złamie? Miałyśmy świetne wakacje. Polecamy aresztowe biblioteki (najgorsze lektury na świecie!) i kanapki z wegańskim pasztetem. Weźcie przestańcie zawijać nas z cudzych mieszkań i ulic, to się robi stalkerskie. Po jedną z zatrzymanych psiarskie pojechały 900km na Pogórze Przemyskie i z powrotem. Pozdrawiamy wycieczkowiczów! Odzyskałyśmy sznurówki, stringi, kontrabandowe naklejki i śmieci z kieszeni. Jak pozbieramy to wszystko do kupy, to wrzucimy dłuższego posta o policji i hostelu wypoczynkowym „Dołek”. Dziękujemy wam wszystkim jeszcze raz. Trzymajcie się w tej P*lsce! 🏳️‍🌈🥰 /// #stopbzdurom ENG: We're doing great. Thank you for your great support and solidarity. Do you think sleeping at the police station will break us? We had a great vacation. We recommend prison libraries (the worst reads in the world!) And sandwiches with vegan pate. Come on, stop calling us from other people's houses and streets, it's getting creepy. Thank you all once again. Stay in this P * lska! 🏳️‍🌈🥰 /// @stopthebullshit #lgbt #lgbtq #lgbtpride #lgbtq🌈 #lgbtqia #lgbtqa #lgbt🌈 #lgbtsupport #lgbtrights #lgbtteen #lgbtpride🌈

A post shared by Stop bzdurom! (@stopbzdurom) on

Kto tworzy Stop Bzdurom?

Kolektyw tworzymy we dwie. Mamy też wiele przyjaciółek i osób „satelitujących”, które nam często pomagają. Teraz jednak Stop Bzdurom staje się ruchem, który szybko się rozrasta, a pod hasłem naszego kolektywu organizowane są oddolne, spontaniczne akcje.

Jakie są wasze założenia?

Jesteśmy anarchistycznym queerem polskim. Naszą przestrzenią są ulice, a celem walka z wszelkimi przejawami homofobii, transfobii i queerfobii w kraju. Nazywamy to „bezczelnym aktywizmem”, bo zajmujemy się wszystkim, co pozostaje na marginesie innych organizacji. Nie boimy się mówić wprost tego, co krąży w nieoficjalnym obiegu. Nie boimy się bardziej radykalnego podejścia. Uważamy, że brakowało tego głosu na polskiej scenie publicznej, którą zdominowały bardziej zachowawcze opinie. I o ile jeszcze kilka lat temu mogło to być adekwatne podejście, o tyle w tym momencie potrzebujemy bardziej zdecydowanych działań.

Skąd czerpałyście inspiracje do działania?

Obie mamy doświadczenie aktywistyczne. Zanim wystartowałyśmy ze Stop Bzdurom, działałyśmy w innych organizacjach, również anarchistycznych. Wiemy, jak wygląda ten ruch na świecie i jakie są jego założenia, ale nie miałyśmy żadnej konkretnej inspiracji. Ciężko jest przełożyć realia innych krajów na Polskę. Tu queerowa walka wygląda zupełnie inaczej niż we Francji czy Stanach Zjednoczonych, więc musiałyśmy szukać własnej drogi.

Wasze działania wzbudziły w ostatnim czasie duże emocje, a o Stop Bzdurom zrobiło się głośno, po części z powodu waszych aresztowań – najpierw Margot, a potem was obu. Jak to doświadczenie na was wpłynęło?

Liczyłyśmy się z taką możliwością. Policja „towarzyszy” nam od początku. Przy każdej naszej akcji prędzej czy później pojawiali się mundurowi, zdarzało się nawet, że dzwoniono do nas w sprawie postów w mediach społecznościowych. Byłyśmy więc świadome, że w końcu po nas przyjdą, ale zupełnie nie spodziewałyśmy się, że wydarzy się to właśnie przy tej sprawie. Czerwcowa akcja z furgonetką na Wilczej nie była planowana, wszystko wydarzyło się spontanicznie z inicjatywy przypadkowych przechodniów, którzy zatrzymali samochód. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko – zniszczono homofobiczne napisy na furgonetce i przebito jej opony. W pewnej chwili kierowca zabrał jednej z dziewczyn telefon, zaczęła się szarpanina. Nikomu nic się nie stało, zwłaszcza że kierowca był potężnym gościem. Tego samego dnia po raz pierwszy mówiono o nas w TVP.

Wtedy poczułyśmy też, że potrzebujemy chwili przerwy, i wyjechałyśmy nad morze. Niedługo po powrocie zatrzymano Margot. To było dwa dni po wyborach, co po raz kolejny dobitnie uświadomiło nam sytuację w kraju. Nadal nie wiemy, skąd policja wiedziała, że Margot jest w mieszkaniu naszych przyjaciół. Nawet ja nie wiedziałam, że tam była. Policja przyjechała na miejsce o 6 rano. Funkcjonariusze grozili wyważeniem drzwi, rzucili Margot na ziemię, skuli ją i wyprowadzili z mieszkania. Nie podali podstawy zatrzymania, nie chcieli też powiedzieć, dokąd ją zabierają. Na szczęście kilka godzin później Margot zwolniono z aresztu i chwilę później już ją miałyśmy. To, co było najbardziej przerażające, to fakt, że policjanci, którzy ją zgarnęli, byli w cywilu, przyjechali nieoznakowanym autem, nie chcieli się też wylegitymować, więc przez parę godzin nie miałyśmy pojęcia, co się dzieje ani gdzie jest Margot.

Łania i Margot z kolektywu Stop Bzdurom (Fot. Jakub Kaminski/East News)

Skąd pomysł na akcję z tęczowymi flagami na pomnikach?

Sama inicjatywa nie była tylko naszym pomysłem, zaangażowały się w nią również inne równościowe kolektywy. Celem akcji było zaznaczenie naszej obecności w Warszawie. To była nasza forma krzyku „Jesteśmy tu!”. Największe emocje wzbudziła oczywiście rzeźba Chrystusa. To również był spontaniczny pomysł. Przechodząc Krakowskim Przedmieściem, zobaczyłyśmy jego wyciągniętą rękę i postanowiłyśmy zawiesić tam flagę. Nie spodziewałyśmy się jednak aż takiej reakcji. To nie była pierwsza flaga, którą tam umieszczono, ale rozumiem, że żadna nie wywoływała takich emocji jak tęczowa. Na dodatek w naszej grupie są chrześcijanki, my wszystkie dorastałyśmy, chcąc nie chcąc, w tej wierze. Więc jest to też nasz Chrystus.

Sprawa trafiła jednak do prokuratury. Jak wyglądało następne aresztowanie?

Tego zatrzymania się już bardziej spodziewałyśmy. Wracałyśmy akurat ze wspólnego wyjścia i nagle koło nas zatrzymał się nieoznakowany samochód. Najpierw aresztowano Margot, następnego dnia rano mnie, a później jeszcze jedną osobę. Wszystkie spędziłyśmy blisko 40 godzin na komisariacie. Na miejscu panował chaos. Policjanci nie wiedzieli, co się dzieje, kto zarządza sprawą, kto prowadzi każdą z nas ani co z nami zrobić. W pewnym momencie na miejscu pojawił się jakiś człowiek, który powiedział, że mamy być wypuszczone natychmiast. Dopiero wtedy wyszłyśmy na wolność.

Nie bałyście się?

Nie, choć to nie było łatwe doświadczenie. Choć brzmi to strasznie, to zupełnie inaczej odbiera się taką sytuację, gdy nie boisz się policji i znasz swoje prawa. Mnie potraktowano zupełnie normalnie, Margot miała gorzej.

Jak zareagowałyście na odzew Polek i Polaków, którzy wyszli na ulice w waszej sprawie z hasłem Stop Bzdurom na ustach?

To było niesamowite. Nasz kolektyw powstał po to, by motywować innych i zachęcać ich do działania. Nie spodziewałyśmy się jednak aż takiego odzewu. A tymczasem tysiące ludzi w całej Polsce wyszło na ulice, by okazać solidarność nie tylko z nami, ale też z całą queerową społecznością. Gdy przyszłam na plac Defilad byłam poruszona.

Wsparcie okazały nam również wszystkie tęczowe organizacje, nawet te, które wcześniej nie chciały z nami współpracować. To, co jest dla nas najważniejsze, to jednak fakt, że ta sprawa poruszyła też „zwykłych” ludzi. To pierwsza taka sytuacja, w której ruch otwarcie anarchistyczny i queerowy zyskał tak ogromne poparcie.

To był również ważny moment, w którym cała Polska zobaczyła, co dzieje się w naszym kraju. Zachowanie i brutalność policji podczas zatrzymań nie było dla nas niczym nowym, ale zwykle tego typu wydarzenia dzieją się poza publicznym wzrokiem, w krzakach czy samochodach. To się dzieje i tak jesteśmy traktowani. Na pewno nie bez znaczenia była też skala aresztowań. Zwykle są to pojedyncze zatrzymania. Tu zgarnięto ponad 50 osób, część trafiła do szpitali, zatrzymywano przypadkowych przechodniów.

Masz poczucie, że to przełomowe wydarzenie?

Na pewno. W Polsce od kilku lat obserwujemy wybuchy społecznej mobilizacji – wokół tematu aborcji, sądów czy środowiska – ale to było coś innego. Tu inicjatorem była mniejszość, która długo pozostawała na marginesie społeczeństwa. Queerowa społeczność od dawna miała tu źle, ale od roku sytuacja stale się pogarsza. Wcześniej odmawiano nam naszych praw, zbywano nas, traktowano jako temat zastępczy, ale ostatnio realne i powszechne stały się nienawiść i przemoc. Co najgorsze – są akceptowane i podsycane przez najwyżej postawione osoby w kraju. Pierwszym takim tąpnięciem był Marsz Równości w Białymstoku, teraz to. Te wydarzenia to my mówiący „dość!”.

Razem z Margot stałyście się twarzami tych wydarzeń. Czujecie tę odpowiedzialność?

Trochę tak. Gdy podczas piątkowych protestów szłam przez tłum, zatrzymywały mnie obce osoby i mówiły, że nas wspierają, przytulały mnie. To było bardzo miłe, ale też dziwne, bo nie jesteśmy nikim wyjątkowym, nie robimy też nic nadzwyczajnego. Po prostu głośno mówimy o tym, że nie zgadzamy się na taką Polskę.

Jeżeli chodzi o odpowiedzialność, to martwię się o te wszystkie dzieciaki. Czy o siebie zadbają, czy dadzą sobie radę, czy nie są same. Martwię się, że jeżeli zaangażują się w ten aktywizm, to będą musiały przechodzić przez to co my. Bo zupełnie inaczej jest, gdy jesteś wyszkoloną działaczką dużej organizacji, a co innego, gdy jesteś w tym sama, bez wcześniejszego doświadczenia. Mimo to uważam, że to ważne, by działać. Od początku naszym celem było zachęcenie ludzi do wyjścia na ulice, postawienia się i wspólnej pracy na rzecz zmiany.

Jak widzisz przyszłość?

Mimo wszystko trudno powiedzieć. Ta sytuacja to precedens w polskiej historii, więc nawet nie mamy dla niej punktu odniesienia. Zobaczymy, co się będzie działo, ale patrząc na kolejne projekty ustaw zakazujących marszów równości, jesteśmy gotowe na wszystko.

Czy kiedykolwiek myślałyście o tym, że będziecie musiały opuścić Polskę?

Nie, bo dlaczego? To też nasz kraj i mamy prawo tu być. Poza tym nawet gdybyśmy zdecydowały się wyjechać, to jestem pewna, że Polska podąży za nami. Gdybyśmy zostawiły ją w takim stanie, to sytuacja byłaby coraz gorsza. Nie mogłybyśmy też zostawić tych wszystkich dzieciaków samych sobie.

Co dalej ze Stop Bzdurom?

W tej chwili skupiamy się na tym, żeby pomóc wszystkim zatrzymanym. Podczas łapanki zatrzymano ponad 50 osób. Przez kilka długich godzin nie było wiadomo, gdzie są ani co się z nimi stało. Nie pozwolono im zadzwonić, nie było przy nich obrońców. W poszukiwania zaangażowało się wiele osób, w tym aktywistki i posłanki. Wszyscy pracują nad tym, by ich jak najszybciej uwolnić.

Staramy się również skontaktować z Margot. Wiemy, że przebywa w Płocku, ale na razie nawet prawnik się z nią nie widział. Nie martwię się jednak o nią, bo wiem, że da sobie radę. Gdy zdobędziemy jej adres, udostępnimy go, żeby można było pisać do niej listy.

Dalej pracujemy też nad naszymi projektami – drukujemy wlepy, chcemy stworzyć własny queerbus, który będzie jeździł po Polsce, chcemy też spotkać się z papieżem. Mamy wiele pomysłów. Zobaczymy, co dalej. Codziennie dostajemy setki wiadomości od osób z całego świata, które pytają, jak mogą się zaangażować. Stop Bzdurom staje się ruchem, którym miał być od początku.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Kochane Osoby! Dziękujemy Wam bardzo za wczoraj! To niesamowite, że było nas aż tyle. Szykowały_liśmy się na najgorsze, wciąż w stresie i emocjach po piątkowej nocy. Krążyły informacje, że osoby zatrzymane miały być zwolnione, aby zrobić miejsce na komendach dla kolejnych protestujących. Jednak nie dały_liśmy się zastraszyć i po piątkowym oporze tłumnie przyszły_lismy na plac Defilad, pokazać siłę queeru – siłę, której boją się ci, którzy opresjonują, dyskryminują i stosują przemoc. Ogromne podziękowania dla: - Przedstawicielek @koalicja_antyfaszystowska , @queertour , @miloscniewyklucza , @trans.fuzja , Syrena, Akcja Socjalistyczna, @stopbzdurom oraz Poetki i Magdy za wspaniałe przemówienia, - Samby i Sosi (@sosiasosienka ) za muzykę, - Tłumaczek języka migowego za uczynienie wczorajszego wydarzenie bardziej dostępym, - @barstudiowarszawa , Teatr Studio, @palackulturyinauki za nagłośnienie, przestrzeń i pomoc techniczną, - Kolektywu antyrepresyjnego SZPIL(A), Anarchistyczny Czarny Krzyż l, prawniczek i prawników, za ciągłe bycie w gotowości i nieocenioną pomoc. Pamiętajmy, że to nie koniec, a dopiero początek. Jesteśmy gotowe bronić każdej osoby. Wybieramy bezwarunkową solidarność. Żadna z nas nigdy nie będzie szła sama. Jeśli macie taką możliwość, zachęcamy do wsparcia działań Queer Tour oraz Stop Bzdurom za pośrednictwem poniższych zrzutek: - https://zrzutka.pl/czas4t - https://zrzutka.pl/ex3vfh Zapraszamy też do zapoznania się z postem Koalicji Antyfaszystowskiej, w którym znajdziecie listę demonstracji w innych miejscowościach, od Poznania, przez Sztokholm, aż po Nowy Jork.

A post shared by Miłość Nie Wyklucza (@miloscniewyklucza) on

Jak was wesprzeć?

Na razie nie ma takiej potrzeby. W ostatnich dniach otrzymałyśmy ogromny odzew i pomoc, za które jesteśmy bardzo wdzięczne, ale teraz najważniejsze jest dla nas to, żebyśmy wspierali się nawzajem i zadbali o siebie samych.

Łania Madej / (Fot. AP.ART)

Masz nadzieję na lepszą przyszłość?

Myślę, że gdybym jej nie miała, to Stop Bzdurom nigdy by nie powstało. Nasz kolektyw powstał po to, żeby pokazać, że zmiana musi nadejść. Dla tych wszystkich dzieciaków, które każdego dnia muszą mierzyć się z nienawiścią i przemocą. Nie będziemy nikogo przekonywać o naszym człowieczeństwie. Chcemy pokazać, że mamy silną społeczność, na którą można liczyć i która domaga się zmiany.

Skoro jak mówiłaś, poprzednie protesty nie przyniosły oczekiwanej zmiany, to skąd pewność, że teraz będzie inaczej?

Bo nie mamy nic do stracenia. Nie pochodzimy z uprzywilejowanej większości, większość z nas to, jak ja, zwykłe dzieciaki z osiedla.

Co chciałabyś powiedzieć queerowej społeczności w Polsce, w szczególności tym najmłodszym dzieciakom?

Nie dajcie się powinąć, bo już nie mamy prawniczek na stanie. A tak poważnie: działajcie. Jeżeli coś ma się zmienić, to musi być nas więcej. I nie bójcie się. Ostatnie wydarzenia jednych napełniły nadzieją, ale wiele osób się zwyczajnie boi. Nie dajcie się temu, bo właśnie o to im chodzi. By nas zastraszyć i wepchnąć z powrotem do szafy. Nie jesteście w tym sami i same, co pokazały ostatnie protesty. Tu też spodziewaliśmy się aresztowań, ale okazuje się, że jeżeli jest nas dostatecznie dużo, to damy radę.

Julia Właszczuk
  1. Ludzie
  2. Opinie
  3. Łania Madej ze Stop Bzdurom: Nie zgadzamy się na taką Polskę
Proszę czekać..
Zamknij