Znaleziono 0 artykułów
20.04.2022

Gdzie jeść w Wenecji

Gran Cafe Quadri  (Fot. Małgosia Minta)

Wenecja to miasto sprzeczności. Sprzecznością jest samo jej istnienie – pałace, kościoły, kamienice wzniesiono na bagnistych wysepkach rozsianych na wodach laguny. Wywołuje też sprzeczne emocje: z jednej strony kusi i przyciąga wyjątkową architekturą i tajemniczą atmosferą, z drugiej irytuje tłumami żądnych przygody turystów i hałasem. Ale gdy tylko odbije się w jedną z bocznych uliczek, udaje się zostawić za sobą to, co drażni. W Wenecji najlepiej się zgubić – wówczas ukazuje się świat, z własnym rytmem i własnymi sprawami.

Hotel Aman Venice 

Palazzo Papadopoli, Calle Tiepolo Baiamonte 1364

Ulokowany w jednym z monumentalnych palazzo przy Canal Grande, zdecydowanie jeden z klejnotów sieci Aman. Wnętrze to Wenecja w pigułce, barok połączono z azjatyckimi detalami, liczące kilkaset lat dzieła włoskich artystów ze sztuką współczesną, a kryształowe żyrandole z prostymi meblami ze szlachetnego drewna. Nie mniej niż o wnętrze, zadbano tu o kuchnię. Za restaurację Arva w Aman Venice odpowiadają: jeden z wybitniejszych włoskich szefów kuchni, Norbert Niederkofler, którego południowotyrolski lokal wyróżniono trzema gwiazdkami Michelin oraz szef znany ze specjałów śródziemnomorskich – Dario Ossola. W nazwie restauracji Arva (z łaciny „uprawna kraina”) wyraża się jej filozofia, oparta na czerpaniu tego, co najlepsze, z lądu i z morza. Mimo typowo fine diningowego sznytu w daniach wybrzmiewa włoska emocja, szacunek dla sezonu, składnika, chęć goszczenia i dolce vita. Oprócz restauracji hotel ma również piękny bar na tarasie, idealny na stylowe aperitivo, a na wyjątkowe okazje gospodarze proponują gościom koktajl połączony z rejsem łodzią.

Hotel Aman Venice (Fot. Materiały prasowe)

Harry’s Bar

Piazza San Marco 1323

Miejsce – legenda, nie tylko na miarę Wenecji, ale i świata. Wbrew pozorom założyciel baru nie nazywał się Harry, a Giuseppe Cipriani, choć imię w szyldzie nie wzięło się z przypadku. Jak głosi firmowa opowieść sprzed stu lat, Cipriani przed otwarciem własnego lokalu pracował jako barman w hotelu Europa, stałym bywalcem tamtejszego baru był młody Amerykanin, a że zaglądał do niego za często, w końcu rodzina odcięła go od funduszy, by nie miał na kolejne rundy aperitivo. Gdy zaniepokojony nieobecnością stałego gościa Cipriani dowiedział się o całej sprawie, pożyczył nieszczęśnikowi okrągłą sumkę, by dalej mógł korzystać z uroków Wenecji. Po dwóch latach Amerykanin wrócił, odwiedził ulubiony bar, zamówił u Ciprianiego koktajl i zostawił na tyle duży napiwek (kilkukrotnie wyższy od pożyczki), że jego dawny wybawca mógł założyć własny lokal. I tak w latach 30. ubiegłego wieku Harry’s Bar został otwarty, a drinki pili w nim między innymi Katharine Hepburn, Gary Cooper, Peggy Guggenheim i Truman Capote. Choć tutaj narodził się słynny Bellini, koktajl z prosecco i soku brzoskwiniowego, to warto zamówić jeszcze słynniejsze (bardzo) wytrawne martini. To także miejsce, by spróbować klasycznych weneckich dań: capriccio (które także po raz pierwszy przyrządzono w Harry’s Bar), wiosennego risotto czy owoców morza. Dobrze wiedzieć, że od wiosny do jesieni w Wenecji działa także drugi lokal tej marki – Harry’s Dolci, z tarasem wychodzącym na Canale della Giudecca.

Harry's Bar  (Fot. Małgosia Minta)

Cantinone Già Schiavi i Bar All’Arco 

Cantinone già Schiavi, Fondamenta Nani 992 
Bar All’Arco, Calle Arco 436

Przykłady klasycznych weneckich bacari, czyli tradycyjnych barów z winem, do których można wpaść na niezobowiązujący kieliszek oraz cicchetti (a zapisując z wenecka – „cicheti”) – małe przekąski podawane na kropeczkach pieczywa. Dla pochodzenia słowa „bacaro” są co najmniej dwie wersje, według jednej wywodzi się od określenia kieliszka wina, a druga wskazuje na weneckie wyrażenie „far bacara” – robić hałas. Niezależnie od tego, która jest prawdziwa, obie wydają się adekwatne

Cantinone Già Schiavi  (Fot. Małgosia Minta)

Palazzo Gritti

Campo Santa Maria Del Giglio 2467 

Znajdujący się w samym sercu Wenecji, na brzegu Canal Grande jest ikoną miasta. Liczące blisko trzysta lat mury pałacu dzisiaj zajmuje butikowy hotel, z którego okien rozpościera się widok na najważniejsze lokalne zabytki. Urządzone z iście weneckim przepychem wnętrza wypełniają sztuka, antyki oraz wyjątkowa atmosfera, jakby miejsce żyło swoim rytmem i czasem. Gritti może się też pochwalić cenionym spa stworzonym we współpracy z marką Sisley, własną szkołą kulinarną, w której chętni zgłębiają tajniki włoskiej kuchni, oraz prywatnym klubem jachtowym i łodziami, na których pokładzie można odkryć miasto z zupełnie nowej perspektywy.

Plac św Marka  (Fot. Małgosia Minta)

Hotel Il Palazzo Experimental 

Fondamenta Zattere Al Ponte Lungo 1411

Gdyby Wes Anderson zamierzał nakręcić wenecki sequel „Grand Budapest Hotel”, mógłby wykorzystać wnętrza tego pałacu. Hotel znajduje się obok uniwersyteckiej dzielnicy Dorsoduro, tuż przy nabrzeżu jednego z głównych kanałów. Zaprojektowane przez Dorothée Meilichzon wnętrze to unikalny miks klasycznego dizajnu oraz lekkich, puszczających oko do gości detali w stylu awangardowej grupy Memphis. Pokoje utrzymano w zimnych błęki- tach, zgaszonych turkusach, burgundach przywodzących na myśl krajobraz Wenecji oraz jej królewską historię. Wysokie, spiczasto zakończone okna pokoi wychodzą na wodę lub na ukryty ogród, idealny na leniwe śniadanie (choć wnętrze tutejszej restauracji jest tak piękne, że przynajmniej raz warto usiąść także w środku).

Hotel Il Palazzo Experimental (Fot. Materiały praowe)

Estro Venezia  i Local

Local, Salizzada dei Greci 3303; 
Estro, Calle S. Pantalon 30123

Adresy dla złaknionych lokalnej kuchni, ale w nowoczesnej odsłonie, wpisującej się w styl neobistro. Oba lokale mają niezobowiązującą atmosferę, świetne menu oparte na sezonowych produktach i pasji do przekładania tradycji na współczesny język kulinarny: papryka faszerowana mortadellą podawana na orzeszkach pistacjowych albo deser czekoladowy z miodem z Bareny i weneckim piwem. Do tego karta wybornych win, w tym naturalnych.

(Fot. Materiały praowe)

Grancaffè Quadr

Piazza San Marco 121

Jeden z najstarszych włoskich lokali, skryty pod arkadami okalającymi plac św. Marka. Jego historia sięga XVIII wieku, kiedy to jeden z weneckich kupców, Giorgio Quadri, postanowił otworzyć niewielki bar, w którym można by się czegoś napić i coś przekąsić. Choć zaczęło się od skromnego pomysłu, dzisiaj Grancaffè Quadri ze swoim dziedzictwem, ale i wyczuciem rytmu współczesnego życia, może śmiało startować w konkursach na najpiękniejsze restauracyjne wnętrza. Przysłużyło się temu przejęcie lokalu w 2018 roku przez rodzeństwo Alajmo, włoskiego restauratora i szefa kuchni, którzy tchnęli w zabytkowe mury nowego ducha. Do współpracy przy renowacji zaprosili Philippe’a Starcka. To fantastyczne miejsce na koktajl (koniecznie trzeba zamówić Spritz Alajmo – flagowy szprycer oparty na winie Barbaresco Chinato i toniku) oraz pomysłowe przekąski autorstwa jednego z najbardziej utalentowanych włoskich szefów kuchni.

(Fot. Materiały praowe)

Venissa

Fondamenta S. Caterina, 3, Mazzorbo

Wyjątkowe miejsce, pozwalające przeżyć „podróż w podróży”. Znajdująca się na wyspie Mazzorbo w sąsiedztwie Burano Venissa to małe królestwo dobrego smaku. Jego sercem jest gwiazdkowa restauracja prowadzona przez parę młodych, utalentowanych szefów kuchni, Chiarę Pavan i Francesca Brutto, którzy swoją kuchnię opierają wyłącznie na tym, czego dostarcza wyspa oraz otaczająca ją woda. Współpracują z tutejszymi rybakami, warzywa pozyskują z rozległego ogrodu na terenie posiadłości, sami robią przetwory, octy, sosy rybne. Na miejscu znajduje się nawet malutka winnica z lokalnymi szczepami winorośli, z której owoców powstaje domowe wino. Przy restauracji działa niewielki, butikowy hotel, ale gospodarze oferują też kilka samodzielnych apartamentów rozsianych po kameralnej wyspie.

(Fot. Materiały praowe)

Vino Vero 

Fondamenta Misericordia 2497

Z włoskiego „prawdziwe wino” – to jeden z ulubionych adresów miłośników win naturalnych, z zachwycającą selekcją butelek, ale także niezwykłą atmosferą. Z głośników sączy się współczesny jazz, przy stolikach siedzą fajni ludzie, a z półek kuszą etykiety win z północy Włoch, ale i bąbelki z butikowych domów szampańskich. Do tego tradycyjne cicchetti, zinterpretowane na nowo i przyrządzone z pietyzmem i uwagą z najlepszych składników.

(Fot. Materiały praowe)

Materiał pochodzi z archiwalnego wydania „Vogue Polska”. Aktualne numery do kupienia w salonach prasowych i online.

 

Małgorzata Minta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę