Znaleziono 0 artykułów
22.03.2021

Książki na wiosnę: Osiem wspaniałych

(Fot. Materiały prasowe)

Każdy moment jest dobry, by nadrobić zaległości w lekturach, ale wiosna sprzyja temu szczególnie. Wkrótce, kto wie, może spotkamy się na spacerach, będzie o czym rozmawiać. Jeśli nie – tym bardziej dobrze poczytać. Polecamy więc książki, które lubimy. Nie tylko z ostatnich miesięcy – te na bieżąco recenzujemy co piątek. Czytajcie, bo warto!

Joan Didion „Dryfując do Betlejem”: Szczędzi słów, nie żałuje treści

Joan Didion „Dryfując do Betlejem (Fot. Materiały prasowe)

To rzecz o Ameryce lat 60., kiedy – jak pisze Joan Didion – „Zachód chyli się ku upadkowi”. O ludziach z pierwszych stron gazet uchwyconych z dala od kamer, nawet jeśli – jak John Wayne – pracują akurat na planie. O ludziach z tła, którzy – jak bardzo młodzi hippisi z tytułowego reportażu „Dryfując do Betlejem” – stają nagle przed kamerami całego świata. Wreszcie o codzienności, raczej tej dręczącej niż radosnej. 

Joan Didion – urodzona w 1934 roku dziennikarka, reporterka, pisarka, scenarzystka (na Netfliksie znajdziecie poświęcony jej dokument „Wszystko w rozpadzie”) – pierwsze teksty publikowała w latach 50. w „Vogue’u”. Weronika Murek w poświęconym jej przepysznym eseju w „Gazecie Książki” pisze: „W »Vogue’u« Didion przechodzi szkołę u legendarnej redaktorki Allene Talmey. Talmey ma w zwyczaju zamawiać teksty na czterysta słów, a następnie żądać od autorów skrócenia ich do pięćdziesięciu”. Niektórzy autorzy – pisze Murek – szlochali potem w wannie, Didion uczyła się pisać tak, by w krótszej formie przekazać wszystkie informacje. 

Nauczyła się. Choć jak pisze w przedmowie do „Dryfując…”, pisanie nigdy nie szło jej szczególnie łatwo. „Zawsze podczas pisania następuje u mnie taki moment, kiedy siedzę w pokoju dosłownie wytapetowanym falstartami i nie jestem w stanie połączyć ze sobą dwóch słów”. „Dryfując do Betlejem” to zbiór jej tekstów z lat 1965-1967, pisanych dla różnych gazet. Mniejsza zresztą dla kogo. W pewnym sensie mniejsza również o czym. Ważne – jak. „Max patrzy na swoje życie jako triumf nad rozmaitymi »nie«. Wśród »nie«, którym powiedział »tak« przed ukończeniem dwudziestego pierwszego roku życia, były pejotl, alkohol, meskalina i metamfetamina” – takich zdań jest tu mnóstwo. Didion szczędzi słów, ale nie żałuje treści. Pomaga jej bez wątpienia wybitny tłumacz Mikołaj Denderski.

To książka z tych, których nie ma sensu czytać na wyścigi. Lepiej dawkować sobie po rozdziale i czytać w skupieniu, z dala od telefonu z internetem. Bo naprawdę tu chodzi o każde zdanie. 

Przeł. Mikołaj Denderski, Wydawnictwo Cyranka

Aleksandra Boćkowska 

Jarosław Mikołajewski, Paweł Smoleński „Czerwony śnieg na Etnie”: Najlepsze na Sycylii 

Jarosław Mikołajewski, Paweł Smoleński „Czerwony śnieg na Etnie” (Fot. Materiały prasowe)

Może od razu warto powiedzieć: to nie jest książka o tym, co na Sycylii najpiękniejsze. Natomiast bez wątpienia o tym, co jest tam najmądrzejsze. 

Moją ukochaną książkę o Włoszech napisał antropolog Dariusz Czaja, ma tytuł „Gdzieś dalej, gdzie indziej” i opowiada o Apulii. Jest tam na przykład taki opis drogi w okolicach Lecce: „Przejmuje trwogą, powinno się tu wysyłać te zastępy cmokaczy od la bella Italia, tych wszystkich entuzjastów krainy włoskiej łagodności. Po obu stronach drogi syf malaryczny, czegoś takiego się już nie spotyka”. „Czerwony śnieg na Etnie” stanie w mojej biblioteczce w sąsiedztwie Czai, bo to również rzecz, która uzmysławia cmokaczom, że w głębi lądu jest ciekawiej niż na plaży i w pizzerii przy katedrze. 

Bardzo ciekawie wydaje się w gabinecie burmistrza Palermo Leoluki Orlando (swoją drogą mieszczącym się naprzeciw szalonej fontanny, nad którą w swoim czasie nie mogłam się nacmokać). „Ściany i freski niosą ciężar wieków, a przed wejściem, w centralnym punkcie strojnej sali stoi stół, na nim zaś naczynie na chrześcijańskie oleje, wiekowa lampka, którą zapala się w żydowskie święta, oraz muzułmańskie kamienne koraliki. Są, jasna rzecz, krzyże, ale też egzemplarz Koranu liczący kilkaset lat. – A co? – mówi burmistrz Orlando. – To wszystko jest moim dziedzictwem, bo tak mi się podoba”.

Inny z rozmówców Jarosława Mikołajewskiego i Pawła Smoleńskiego zwraca uwagę, że na XIX-wiecznym obrazie Francesca Lo Jacona „Pieczęć” widnieją rośliny, które dziś wydają się typowe dla wyspy, a zostały na Sycylię przywieziona z różnych stron świata. Jeszcze inny w zapomnianej dzielnicy Katanii mówi o „epoce poranionych, pokiereszowanych ludzi, poharatanych przez życie i moralizm”.

O tym właśnie jest ten zbiór – o pogodzeniu z Innym, nie tylko w sensie etnicznym. Autorzy mają do tego słuch szczególny. Paweł Smoleński to doświadczony reporter, który od lat opisuje skomplikowany świat Bliskiego Wschodu. Jarosław Mikołajewski jest wybitnym znawcą Włoch, poetą, ale też autorem książek reporterskich, w tym „Wielkiego przypływu” – opowieści o Lampedusie, wyspie, na którą przypływają uchodźcy.

Smoleński i Mikołajewski, stylistycznie różni, wydają się zgodni w ocenie świata. W książce o Sycylii dają trochę nadziei, że może pójść inaczej. Trochę, bo nie stać ich na naiwność. 

Wydawnictwo Czarne

Aleksandra Boćkowska

Rebecca Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat”: Pozycja obowiązkowa

Rebecca Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat” (Fot. Materiały prasowe)

W minionych miesiącach przelała się czara goryczy. Odebranie nam prawa do decydowania o własnym ciele i tłum mężczyzn w garniturach mówiących nam, jak możemy wyrażać złość, protestować, żyć. W przypływie frustracji przypomniałam sobie o eseju Rebeki Solnit. „Mężczyźni objaśniają mi świat” to zbiór tekstów o mansplainingu. 

Solnit rozpoczyna książkę od anegdotki – podczas przyjęcia gospodarz postanawia wyjaśnić jej… jej własną książkę. W jego protekcjonalnej tyradzie pisarka dostrzega patriarchalną przemoc. Ta z pozoru niewinna rozmowa jest maską opresyjnego systemu, z którym każdego dnia zmaga się każda z nas. W błyskotliwych formach autorce udaje się pokazać, że to nie my, ale system wymaga zmiany. „Mężczyźni objaśniają mi świat” to boleśnie aktualna pozycja obowiązkowa. Warto czytać w komplecie z wydaną ostatnio inną książką Solnit „Matka wszystkich pytań”.

Rebecca Solnit, „Mężczyźni objaśniają mi świat”, przeł. Anna Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017

Julia Właszczuk

Rebecca Makkai „Wierzyliśmy jak nikt”: Pęka serce

Rebecca Makkai „Wierzyliśmy jak nikt” (Fot. Materiały prasowe)

Książkę Makkai poleciła mi redakcyjna koleżanka, kiedy dyskutowałyśmy o głośnym brytyjskim serialu „Bo to grzech”. Produkcja, którą można oglądać na HBO GO, opowiada o scenie gejowskiej Londynu lat 80. 

Książka Makkai przenosi nas do Chicago przełomu lat 80. i 90., gdzie poznajemy losy Yale’a i jego przyjaciół. Obserwujemy świat młodych mężczyzn, którzy jeden po drugim w wyniku epidemii AIDS umierają lub obserwują, jak odchodzą bliskie im osoby. Losy głównego bohatera i jego otoczenia podglądamy także oczami Fiony. Kobieta, która w 2005 roku wyrusza do Paryża w poszukiwaniu zaginionej córki, wspomina swojego brata Nicka, Yale’a i innych chłopców, którymi opiekowała się 30 lat wcześniej.

Ciepło i czułość, które autorka ma dla bohaterów, sprawiają, że z każdą kolejną stroną i każdą kolejną śmiercią czytelniczce pęka serca. Makkai opowiada też o tym, jak wśród przyjaciół znajdujemy rodzinę, kiedy ta prawdziwa się od nas odsuwa.

Przeł. Sebastian Musielak, Wydawnictwo Poznańskie

Katarzyna Pietrewicz

Sylwia Frołow, „Antonówki. Kobiety i Czechow”: Egotyczny geniusz

Sylwia Frołow, „Antonówki. Kobiety i Czechow” (Fot. Materiały prasowe)

To książka dla wielbicielek i wielbicieli Czechowa – czyta się jak zapomniany dramat pisarza. Tekst jest o tyle niezwykły, że dotyczy prawdziwych wydarzeń, a w dodatku został opowiedziany z perspektywy relacji z kobietami. 

Wielki twórca, który w pisarstwie z wrażliwością analizuje ludzkie dusze, uwielbia kobiece bohaterki i potrafi z nimi empatyzować, w życiu okazuje się okrutny i egotyczny. Czy to kwestia kultury, która daje mu inne prawa, czy charakteru, możemy tylko dywagować, wyciągając z biografii pierwowzory bohaterek i bohaterów późniejszych dramatów.

Wydawnictwo Czarne

Basia Czyżewska 

Jakub Banasiak „15 stuleci. Rozmowa z Wilhelmem Sasnalem”: Bez celebryckiej otoczki

Jakub Banasiak „15 stuleci. Rozmowa z Wilhelmem Sasnalem” (Fot. Materiały prasowe)

Wilhelm Sasnal to zjawisko. Z jednej strony wielka kariera i uznanie za granicą, z drugiej niespotykane w sztukach plastycznych rozpoznawalność i popularność w kraju. Uwielbienie Sasnala doczekało się nawet swojej nazwy „Sasnalomania” – objawiła się ona m.in. rekordową frekwencją na wystawie artysty w Zachęcie czy ironizującą grupą The Krasnals podrabiającą jego styl. 

Jakub Banasiak pokazuje artystę z zupełnie innej perspektywy. Nakreśla jego drogę, pyta o dzieciństwo w Tarnowie i młodość w Krakowie, wspólnie wyjaśniają mechanizmy działania rynku sztuki. Banasiakowi udaje się zerwać z Sasnala celebrycką otoczkę i odsłonić twórcę.

Po książkę warto sięgnąć przy okazji planowanej na maj 2021 przez Muzeum POLIN wystawy „Wilhelm Sasnal: Taki Pejzaż”.

Wydawnictwo Czarne

Basia Czyżewska 

Nick Hornby „Just Like You”: Komedia romantyczna

Nick Hornby „Just Like You” (Fot. Materiały prasowe)

Pochłonęłam wszystkie powieści Nicka Hornby’ego, jeszcze zanim doczekały się filmowych adaptacji (prawie wszystkie są godne polecenia, ale szczególnie „Przeboje i podboje” z 2000 roku z Johnem Cusackiem). U niego dowcip zawsze jest podszyty melancholią, a pragnienie miłości – lękiem przed samotnością. 

Nie inaczej jest w najnowszej książce. Lucy – nauczycielka, czterdziestoletnia rozwódka i matka dwóch synów – nie ma ochoty na randki. Woli spędzać czas z nianią swoich chłopców, 20-letnim Josephem. Dzieli ich wszystko – pokolenie, pochodzenie, kultura, łączy uczucie, nieobciążone oczekiwaniami społecznymi. Love story na miarę 2021 roku. 

Wydawnictwo Viking, 2020

Anna Konieczyńska

Lily King „Writers & Lovers”: (Nie)moc twórcza

Lily King „Writers & Lovers” (Fot. Materiały prasowe)

Bestseller „New York Timesa” uznano za jedną z najważniejszych powieści 2020 roku. Sięgnęłam po książkę, gdy tylko dowiedziałam się, że pisarka pisze o pisarzach. Osobie piszącej literackie świadectwo zmagań z językiem zawsze przynosi pocieszenie. Neurotyczna 30-latka Casey Peabody biedzi się nad debiutancką powieścią, dorabiając w restauracji, narzekając na brak weny i romansując z dwoma mężczyznami – uznanym autorem i młodym zdolnym literatem. W spodziewanym happy endzie równie ważne będzie spełnienie osobiste i zawodowe. Casey to w końcu kobieta współczesna, która stara się odnaleźć kruchą równowagę między ambicją a miłością. 

Wydawnictwo Grove Press, 2020

Anna Konieczyńska 

Leigh Bardugo, „Cień i kość”, Trylogia Grisza, tom 1

Leigh Bardugo, „Cień i kość”, Trylogia Grisza, tom 1 (Fot. Materiały prasowe)

Bestsellerowa trylogia amerykańskiej pisarki doczekała się ekranizacji. Już 23 kwietnia na Netfliksie zadebiutuje ośmioodcinkowy serial oparty na pierwszym tomie Trylogii Griszy. Powieść fantasy opowiada historię sieroty Aliny Starkov, która jest żołnierką i uczennicą kartografa. Świat, w którym rządzą monarchowie, a na dworach roi się od magów, tzw. Griszów, przecięła Fałda Cienia, nienaturalna ciemność, z której wynurzają się potwory. Podczas pierwszej przeprawy przez Fałdę Alina odkrywa w sobie moce, które mogą odmienić losy świata. Pomoże jej w tym Darkling, najpotężniejszy z Griszów, który pragnie zniszczyć Fałdę Cienia. 

Trzy książki, które są idealnym guilty pleasure dla fanek i fanów fantastyki.

Przeł. Małgorzata Strzelec, Wojciech Szypuła, Wydawnictwo MAG

Katarzyna Pietrewicz

J.M. Barrie „Peter Pan”: Dziecko w każdym z nas

J.M. Barrie, „Peter Pan” (Fot. Materiały prasowe)

Na osłodę trudów codzienności lubię czasem wrócić do książek z dzieciństwa. Jedną z nich jest „Piotruś Pan”. Pomimo upływu lat historia chłopca, który nie chce dorosnąć, nie traci na aktualności. W pędzie obowiązków łatwo jest zapomnieć o tym, co naprawdę ważne. Jednym ze sposobów, by tej wiedzy nie zatracić jest, zdaniem J.M. Barriego, kultywowanie dziecięcej ciekawości i wrażliwości. A nie ma lepszego sposobu na to niż odrobina nostalgii, przywołującej nieskrępowaną ekspresję dzieciństwa, nieskończone pokłady energii i wyobraźni. 

„Piotruś Pan” to nie tylko książka dla dzieci. To przede wszystkim powieść dla nas, dorosłych, którzy marzą, by jednak nigdy całkiem nie dorosnąć. Szczególnie dobrze czyta się w oryginale. W mojej kolekcji mam piękne wydanie od Puffin Books z ilustracjami Danieli Terrazzini.

J.M. Barrie, „Peter Pan”, Puffin Books, Londyn 2010.

Julia Właszczuk

Redakcja Vogue.pl
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę