Znaleziono 0 artykułów
09.12.2021

Wczoraj i dziś: Kristin Davis

Fot. Getty Images

Przy okazji premiery „I tak po prostu”, czyli kontynuacji „Seksu w wielkim mieście”, porównujemy zdjęcia Kristin Davis z 1998 i 2021 roku. Aktorka grająca Charlotte York Goldenblatt padła ofiarą tej odrobinę mdłej postaci. Po latach wychodzi z cienia swojej bohaterki. 

Przy seksownej Samancie, ekscentrycznej Carrie i ostrej jak brzytwa Mirandzie Charlotte York, później Goldenblatt, wydawała się naiwnie niewinna, staroświecka, nieprzystająca do obyczajów przełomu wieków. Podczas gdy wiele widzek „Seksu w wielkim mieście” pragnęło utożsamiać się z wygadaną, wyemancypowaną i wyrazistą Bradshaw, tak naprawdę bliżej im było do Charlotte. Po wielu odcinkach poszukiwania miłości w wielkim mieście marszandka ustatkowała się u boku prawnika Harry’ego. – Wciąż jestem jego żoną, nasze dwie córki dorastają. A rodzicielstwo zawsze zaskakuje – mówiła Kristin Davis, odtwórczyni roli Charlotte, w jednym z jesiennych odcinków programu telewizyjnego „Today”.

Już 9 grudnia 2021 jej bohaterka powraca na ekrany w „I tak po prostu” – kontynuacji „Seksu w wielkim mieście”. – Życie nie kończy się po pięćdziesiątce – zapewniała w „Today”, mówiąc i o sobie, i o Charlotte. Atmosferę wokół „I tak po prostu” od kilku miesięcy podgrzewały zdjęcia z planu. Niektórzy fani nie mogli przeboleć, że ich idolki nie mają już trzydziestu lat. Wraz z dojrzałością przyszły zmarszczki, siwe włosy, zmienione sylwetki. Sarah Jessice Parker oberwało się za srebrzyste pasma, a Davis za domniemane operacje plastyczne, którym miała się poddać, by zatrzymać czas. Zwracano uwagę na botoks, wypełniacze, nowy nos. – Bolą mnie te komentarze – przyznała 56-letnia aktorka, na początku lat 2000. uważana za najładniejszą z czwórki przyjaciółek, a dziś hejtowana za niezgodę na upływ czasu. – Fotoreporterom zależy na jak najgorszych, a nie jak najlepszych ujęciach – żaliła się w „Today”. – To czysta mizoginia – wtórowała jej Sarah Jessica Parker w „Vogue’u”.

Parker i Kristin wiele jednak różni – podczas gdy po „Seksie” ta pierwsza ugruntowała swoją pozycję w Hollywood, ta druga zniknęła, by na dobre powrócić dopiero dwa lata temu w świątecznej komedii romantycznej „Upalne święta” dla Netfliksa. Gdy z HBO przyszła propozycja, by nakręcić dalsze losy Charlotte i spółki, Davis nie wahała się. Comeback świętuje z dwójką adoptowanych dzieci. W przerwach od pracy i rodzicielstwa jest aktywistką – jako ambasadorka Oxfamu i ONZ często podróżuje do Afryki, gdzie ratuje słonie. Filantropia, joga i… sprzątanie pomagają jej zachować trzeźwość umysłu. Nie zawsze jednak radziła sobie z presją Hollywood. 

Gdy przyjechała do Los Angeles po latach kelnerowania w Nowym Jorku, była tylko ładną buzią. Jedną z wielu. Szansę na karierę dostała dopiero na chwilę przed trzydziestką, gdy zagrała Brooke w „Melrose Place”. Jej postać po jednym sezonie usunięto ze scenariusza, bo fani serialu jej nie znosili. Na szczęście zapamiętał ją producent Darren Star, który potem maczał palce w „Seksie”. Trzy lata później Kristin została Charlotte. – Nie miałam wtedy czasu na miłość – tłumaczyła w magazynie „People”. – Nie planowałam zostać samodzielną matką, ale nie spotkałam odpowiedniego mężczyzny – kwitowała swoją sytuację w wywiadzie dla „Red Table Talk” w 2019 roku. W porównaniu do Charlotte, która bez partnera u boku zdawała się usychać, Kristin wydaje się bardziej ugruntowana. To nie tylko zasługa popularności, która wymaga grubej skóry. Davis w młodym wieku pokonała uzależnienie. Już w liceum nadużywała alkoholu. Wyszła z nałogu, żeby grać. – Muszę wstać codziennie na ósmą rano, żeby zdążyć na plan. Nie da się tego zrobić na kacu – mówiła w „Guardianie” 20 lat temu. 

Akuratna, grzeczna, punktualna – do tej pory Kristin jako najmniej charyzmatyczna z całej czwórki ustępowała pola koleżankom z planu. Sarah Jessica Parker to ikona, idolka, instytucja, Kim Cattrall – skandalistka, Cynthia Nixon – polityczka, aktywistka LGBT+, niedoszła gubernatorka stanu Nowy Jork. Teraz czas na Davis.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę