Znaleziono 0 artykułów
19.04.2022

Agata Tuszyńska: Świat powinien płakać

19.04.2022
(Fot. Getty Images)

Jako jedna z autorek zbiorowego tomu „Le Grand Tour. Europa oczami pisarzy” dostałam przepustkę do wolnego świata. Moje ostatnie dwa tygodnie wyglądały jak wzięte z dawnego życia, kiedy mieszkałam w drodze. Nagle odblokowane możliwości podróży, spotkań, wystąpień, hamowane dotychczas wszechobecną pandemią. Najważniejsze było spotkanie w Berlinie z kanclerzem Olafem Scholzem, który od pisarzy chciał się dowiedzieć, jak bije dziś puls Europy, Starego Kontynentu zmieniającego swój kształt i kulturową glebę.

Stajemy wobec kolejnego wyzwania: przyjęcia setek tysięcy uchodźców z Ukrainy, ludzi w potrzebie, uciekających przed wojną. Należy mu sprostać. Pilnie. Oto sprawdzian naszego człowieczeństwa. Czy różny poza różnymi granicami? Na targach książki dziecięcej w Bolonii stoisko ukraińskie stało osobno. Samotne i opustoszałe. Wiem, nie jestem sprawiedliwa, dla mnie stało się symbolem statusu Ukrainy. Niby zaproszona do stołu, niby w bliskości zachodnich sąsiadów, ale z daleka. Zdana na siebie. Tak, mimo pomocy i deklaracji, mimo międzynarodowych umów i realnych dostaw broni, sprzętu, leków.

W Berlinie wiele zewnętrznych znaków poparcia. Ukraińskie flagi na głównym dworcu, gdzie przyjmuje się uchodźców, na budynkach muzeów i miejskiej biblioteki. Wenecja zapatrzona we własny majestat. Tam o Ukrainie cicho. Paryż niekiedy demonstruje, dobrzy ludzie organizują pomoc. Kropla w morzu. Polacy przejmują rolę państwa, które chętnie złożyło ciężar opieki nad uchodźcami na ich barki. Przynajmniej znowu zasłużyliśmy na dobre słowa na świecie. Izrael wsłuchuje się we własne zamachy terrorystyczne, ostatnio trzy w jednym tygodniu. Nie starcza im empatii dla innych ofiar.

Kolacja w Wenecji, skarby Peggy Guggenheim, precle u kanclerza, hummus w Jerozolimie… Smaki świata, dotychczas świadczące również o jego zmysłowym pięknie, zdają mi się teraz niestosownym hedonizmem. Patrzę na Picassa, zachód słońca w Jafie, bogaty plac św. Marka i nie umiem zachłysnąć się radością. Czy to sprawa wieku, czy okoliczności? Jak bardzo można brać w siebie zło, którego dopuszcza się świat? Im dalej, tym łatwiej nie patrzeć w stronę krzywdy.

Słowa wsparcia, słowa i czyny. Ale też codzienność, odmieniana przez przypadki zakupów, lekcji, wycieczek rowerowych, wernisaży, operowych spektakli i spotkań w restauracjach. Życie ma swoje prawa. Wiem jak nikt inny, że w warszawskim getcie można było wypić szampana, zjeść jesiotra i wysłuchać symfonicznej orkiestry. Wiera Gran dostarczała słuchaczom kawiarni Sztuka wzruszeń sprzed istnienia muru i zamknięcia dzielnicy żydowskiej. Wszyscy ich potrzebują.

Chciałabym napisać: świat powinien płakać. Jeśli nie może zatrzymać dyktatora i jego wojska, powinien głośno wyrażać sprzeciw i rozpacz. Tymczasem oglądamy w telewizji obrazy rzezi, a potem jemy kolację, idziemy na spacer i pijemy wywary na odchudzanie. Nie jesteśmy w środku wydarzeń. Wojna w Ukrainie dotyka nas echem, spotęgowanym przez geograficzną bliskość.

***

Myślałam o tym w sobotę na rozpalonej plaży w Tel Awiwie. Przedpołudniowe słońce, chłopcy grający w piłkę, kometkę, dziewczyny na kolorowych ręcznikach, tłumy przy stolikach na piasku. A wtedy nagle zaczęła zstępować mgła. Gęsta i sina. Szara i lepka. Kontury morza, alei, wieżowców i horyzontu. W ciągu kwadransa zasnuła wszystko, zakryła nieprzemakalnym płaszczem. „Jak żałobna zasłona” – myślałam, wodząc dalej ołówkiem po ledwo widocznej kartce. Rozmawiałam z Irit Amiel, która odeszła ponad rok temu i za którą w tym miejscu tęsknię bardziej niż gdziekolwiek indziej.

Irit, rówieśnica mojej mamy, latami uczyła mnie odwagi. Opuściła Polskę, zbudowała dom i dużą piękną rodzinę w ziemi obiecanej, a na koniec zaczęła pisać o takich jak ona, „osmalonych”… Tacy ludzie budowali ten kraj. Oddali mu swoje siły i wiarę w przyszłość. Niekiedy kosztem przeszłości, z którą latami musieli się mierzyć w milczeniu. Bez nich Izrael wydaje mi się pozbawiony duszy.

Odchodzą świadkowie. Trzeba będzie samodzielnie radzić sobie z Zagładą, bez nich budować rzeczywistość u progu kolejnej. Żadnych podpowiedzi. Doświadczenie wojny osłabia. Izrael długo nie chciał wspomnień ocalałych. Nie pozwalał na opowieści ofiar – zakłócały narrację nowoczesnego państwa opartego na mocy i sile przetrwania. Na etosie bohaterskim. „Owce prowadzone na rzeź” nie pasowały do tego obrazu. Nie chciano nosić ciężaru okupacyjnej Zagłady, zwłaszcza że o kraj ciągle trzeba się było bić od nowa. Bić się, bo Żydzi mogą być waleczni.

Ocalali budowali swój nowy kraj. Pod jasnym słońcem, bez koszmarów z kryjówek i piwnic. Zaczęli mówić dopiero po latach. Wszyscy „osmaleni”, jak ich nazwała Irit, nosili ciężar na plecach. Uwalniali się od niego późno. Słuchałam ich wielokrotnie. Teraz niewielu już zostało. Bez nich jeszcze trudniej mi będzie rozumieć okrucieństwo. Byli gwarancją, że da się przetrwać.

Sina mgła opuściła telawiwskie niebo. Czytam o Buczy, Hostomelu i Irpieniu. O cywilach mordowanych bestialsko przez rosyjskich żołnierzy, o gwałconych i palonych kobietach, zabijanych dzieciach, strzałach w tył głowy. „Ludzie ludziom…”. To nowa Srebrenica, mówi ktoś. Dobrze, Irit, że Ciebie już to nie dotyczy. Czy tak wygląda koniec świata? Czy tylko jego przepowiednia?

Agata Tuszyńska (Fot. Kajus Pyrz/KLK)

Na kolejne felietony Agaty Tuszyńskiej zapraszamy we wtorki co dwa tygodnie na Vogue.pl.

Agata Tuszyńska – pisarka, poetka, reportażystka. Autorka biografii Isaaca Bashevisa Singera, Ireny Krzywickiej oraz Wiery Gran, a także osobistych „Rodzinnej historii lęku” i „Ćwiczeń z utraty”. W ostatnich latach wydała m.in.: „Oskarżona: Wiera Gran” (2010), „Narzeczona Schulza” (2015), „Jamnikarium” (2016), „Bagaż osobisty. Po Marcu” (2018), „Mama zawsze wraca” (2020) oraz „Ćwiczenia z utraty. Po 15 latach” (2021). W maju premierę będzie miała jej najnowsza książka „Żongler. Romain Gary”. Laureatka Nagrody Polskiego PEN Clubu im. Pruszyńskich za wybitne osiągnięcia w dziedzinie reportażu i literatury faktu. W 2015 roku została uhonorowana srebrnym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Jej książki przetłumaczono na kilkanaście języków.

Agata Tuszyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę