Znaleziono 0 artykułów
31.10.2021

Karolina Wojtasik: Fotografka gwiazd

Fot. Archiwum własne

Karolina Wojtasik urodziła się w Warszawie, ale w wieku czterech lat razem z rodziną przeprowadziła się do Nowego Jorku. Dziś fotografuje największe gwiazdy show-biznesu – od Lily Collins przez Elliota Page’a po Dolly Parton. Nam opowiedziała o pracy przy nowej „Plotkarze”, polskich korzeniach i planach na przyszłość.

Premiera nowej „Plotkary” stała się w Stanach Zjednoczonych medialnym wydarzeniem. Gdy 8 lipca 2021 r. serial zadebiutował na platformie HBO Max, miliony zaciekawionych widzów zasiadło do seansu. Byli wśród nich zarówno fani oryginalnej serii o perypetiach nastolatków z Upper East Side, jak i nowe pokolenie widzów, spragnionych show pełnego intryg, towarzyskich zawirowań i piekielnie stylowych bohaterów. Tego dnia na ulicach wielu amerykańskich (i nie tylko) miast pojawiły się billboardy ze zdjęciami nowych bohaterów wraz z kultowym już hasłem „XOXO, Gossip Girl”.

Fot. Karolina Wojtasik

Autorką hipnotyzujących portretów jest fotografka Karolina Wojtasik, która od lat pracuje z największymi gwiazdami. W wypełnionym po brzegi grafiku znalazła czas na rozmowę z nami.

Karolina Wojtasik: Urodzona w Warszawie, w Nowym Jorku została fotografką

Karolina Wojtasik urodziła się Warszawie, skąd wyprowadziła się do Nowego Jorku, gdy miała niespełna pięć lat. Mimo to świetnie mówi po polsku, choć śmieje się, że przez brak codziennego kontaktu z językiem nadal brzmi jak kilkulatka. Decyzję o przeprowadzce podjęła jej mama: – Chciała zapewnić mi lepszą przyszłość. To był 1987 r., w Polsce było bardzo ciężko – mówi. W Nowym Jorku od blisko 20 lat mieszkał już dziadek Karoliny, którego życiorys zasługuje na osobny materiał: – Gdy miał 15 lat walczył w powstaniu warszawskim. Po wojnie studiował medycynę, został jednym z najlepszych kardiochirurgów w kraju. Otrzymał pracę w Kanadzie, a potem w Nowym Jorku. Dziś ma 93 lata i wciąż pracuje jako lekarz. To on zaproponował mojej mamie, również lekarce, by przeniosła się do Stanów i podjęła pracę tutaj.

Choć Karolina pochodzi z rodziny lekarzy, jej pasją od zawsze była sztuka. – Chodziłam na wszelkie możliwe kursy – od rysunku po teatr – ale to w fotografii zakochałam się bez pamięci. Miałam wtedy 13 lat. Mama nie była z początku przekonana, ale bardzo mnie wspierała. Gdy dokładnie 10 lat później zobaczyła mój pierwszy billboard, była ze mnie naprawdę dumna – wspomina. Karolina dorastała w Greenpoint, tzw. polskiej dzielnicy Nowego Jorku. – Jeszcze w latach 90. było tu wielu Polaków. W tutejszych sklepach można było kupić polskie przysmaki – pamiętam, jak zaglądałam do nich po moje ukochane pierogi. Później ceny poszły w górę i dziś mieszkają tu głównie celebryci – mówi.

Nowy Jork był ważną inspiracją dla jej późniejszej pracy. – To miasto możliwości. I sztuki. Dorastając, miałam dużą swobodę, po szkole jeździłam po mieście i odwiedzałam muzea i galerie. W Met spędzałam czasem całe dnie. Wszędzie nosiłam ze sobą szkicownik, a potem aparat. Robię to do dziś.

Fot. Karolina Wojtasik

Aby z pasji uczynić pracę, Karolina podjęła studia na prestiżowym International Center of Photography przy Parsons School of Design. Już wtedy zaczęła otrzymywać pierwsze zlecenia, pracowała też jako fotoedytorka. Jednak nie czuła się jeszcze gotowa, by w pełni poświęcić się fotografii. – Musiałam odnaleźć własny styl i wrażliwość. W tym celu wybrała się do Indii.

Karolina Wojtasik ma w portfolio zdjęcia gwiazd, nie tylko Dolly Parton i Cardi B

Moją idolką jest Diane Arbus. Jej fotografie inspirowały samego Kubricka. Jak nikt inny potrafiła stworzyć moment intymności między ludźmi za i przed kamerą – mówi Karolina Wojtasik, która postanowiła podążyć jej śladem i zgłębić fotografię portretową. Za oszczędności poleciała do południowych Indii. Sprzedała część rzeczy, by kupić skuter, resztę spakowała do plecaka i ruszyła w drogę. W dwa miesiące dotarła do Nepalu, po drodze fotografując napotkanych ludzi. – Dziś wydaje mi się to szalonym pomysłem, ale ten wyjazd wiele mnie nauczył o fotografii, o ludziach i o mnie samej. Gdy zaczynałam, byłam bardzo nieśmiała, musiałam więc przełamać moje obawy, nauczyć się rozmawiać z ludźmi, a czasem przyjąć ich odmowę – mówi. – Zanim przystąpiłam do robienia zdjęć, starałam się porozmawiać z każdą osobą, choć trochę ją poznać. Zapisywałam również imiona i nazwiska moich bohaterów, zawsze też dbałam o to, by dostali swoje zdjęcie. Wzajemny szacunek i otwartość są kluczowe.

Gdy wróciła do Stanów, zdjęcia z jej wyjazdu były prezentowane na festiwalu Art Basel, a jej kariera nabrała rozpędu. Coraz częściej fotografowała gwiazdy – od ikon pokroju Dolly Parton i Ruth Bader Ginsburg po gwiazdy nowej generacji, jak Elliot Page, Lily Collins i Cardi B. Jak mówi, nigdy nie spotkała się z chłodnym przyjęciem, wszyscy byli bardzo profesjonalni, a mit o rozkapryszonych gwiazdach można włożyć między bajki. Największe wrażenie zrobiła na niej Dolly Parton: – Specjalnie dla niej przyleciałam do Dollywood [należącego do gwiazdy parku rozrywki w Tennessee – przyp. red.]. Dolly to prawdziwa ikona. Byłam pod tak wielkim wrażeniem, że na moment zapomniałam, po co tam jestem – śmieje się.

Karolina ma imponujący zbiór historii i anegdot z planów zdjęciowych. Nierzadko oprócz roli fotografki, pełniła również funkcję kierowczyni, techniczki czy zdrowego rozsądku: – Gdy fotografowałam Elliota Page’a, producent zasugerował, żeby zabrać go zabytkowym mustangiem na pustynię i tam zrobić zdjęcia. Powiedziałam: „Nie ma mowy!”. Przy okazji innego zlecenia trafiła za kratki: – Klient wysłał mnie na organizowaną w ostatniej chwilę sesję w Kanadzie. Nie mieliśmy potrzebnych dokumentów, ale zapewniano nas, że wszystko pójdzie sprawnie. Byłam jeszcze młoda, nie umiałam się postawić. Na lotnisku zostałam zatrzymana i trafiłam na cztery dni do aresztu. Byłam przerażona, ale dziś mnie to bawi. To jedna z tych historii, którą opowiadam na wszystkich imprezach – żartuje.

Karolina wciąż ma na liście marzeń kilka osób, które chciałaby sfotografować: – Marzę, by zrobić zdjęcia Michelle Obamie. Mam już w głowie dokładną wizję, jak oświetlę tę sesję, jakiego użyję aparatu i jak będą wyglądać zdjęcia.

Karolina Wojtasik o pracy na planie nowej „Plotkary”

Portrety Karoliny Wojtasik doceniło HBO, które zleciło jej sfotografowanie bohaterów nowej „Plotkary”. Zdjęcia do serialu ruszyły się pod koniec 2019 r. Z powodu pandemii zespół musiał zostać ograniczony do minimum. Karolina szybko stała się jego częścią: – Zazwyczaj fotografowie na tym stanowisku pojawiają się na planie od czasu do czasu, ja byłam na miejscu cztery dni w tygodniu. Dzięki temu byłam zaangażowana w cały proces – od codziennych decyzji po kampanię marketingową. Bardzo zżyłam się z obsadą, razem z Jordan [Alexander – przyp. red.] założyłyśmy na planie klub książki. Dzięki tej atmosferze zdjęcia były bardziej osobiste. Z przyjemnością obserwowałam, jak młodzi aktorzy i aktorki przez ostatni rok z grupy utalentowanych dzieciaków stali się idolami nastolatków – mówi.

Fot. Karolina Wojtasik

Oprócz portretów promocyjnych Karolina fotografowała również obsadę przy pracy: – Uwielbiam fotografię analogową. Przez rok na planie zużyłam ponad 200 rolek filmu. Efekty jej pracy możemy oglądać na instagramowych profilach serialu i obsady.

Wkrótce Karolina wróci na plan drugiego sezonu „Plotkary”. Fotografka pracuje również przy reboocie innej znanej produkcji – „Pretty Little Liars”. – Będzie bardzo w klimacie lat 90. i bardzo stylowo – zapowiada. Oba seriale utwierdziły ją również w przekonaniu, że chciałaby kiedyś spróbować sił w fotografii mody.

Fot. Karolina Wojtasik

Karolina Wojtasik o innych fotografkach

Oprócz pracy komercyjnej, Karolina Wojtasik zawsze stara się również znaleźć czas na własne projekty. Odwiedziła już m.in. Argentynę, Peru, Maroko, Bahrain, Mongolię, Nepal, Tajlandię i Laos, gdzie fotografowała mieszkańców przy ich codziennych zajęciach. Przygotowując się do zdjęć, odtwarza znane z hollywoodzkich zleceń oświetlenie i kadry, zacierając granice między gwiazdami a zwykłymi ludźmi. Mimo napiętego grafiku Karolina planuje już kolejny wyjazd, tym razem do Arktyki. Choć nigdy nie rozstaje się z aparatem, sama nie lubi być fotografowana: – Jedyne zdjęcia jakie mam, to te przy pracy – śmieje się.

Fot. Karolina Wojtasik

Podkreśla, że ważne jest dla niej tworzenie przestrzeni dla kobiet w branży. – Fotografia to jedno z niewielu mediów, które od początku współtworzyły wybitne twórczynie. Dopiero później branżę zdominowali mężczyźni, co nie znaczy, że kobiety odłożyły aparaty. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy tu i domagamy się swojej przestrzeni – mówi. Zapytana, jaką radę dałaby początkującym fotografkom, odpowiada: – Róbcie zdjęcia, bądźcie czujnymi obserwatorkami. I nie poddawajcie się. Kiedyś będziecie idolkami fotografek, które przyjdą po was.

Jako feministka, Karolina pilnie śledziła protesty polskich kobiet i wspierała ich walkę. Polska pozostaje bliska jej sercu. – Do Warszawy przyjeżdżam przynajmniej raz w roku, wciąż mamy tu z mamą mieszkanie. Uwielbiam tutejszy rytm, to miasto o niepowtarzalnym charakterze – mówi. – Warszawa bezustannie się zmienia, za każdym razem odkrywam tu coś nowego, np. ostatnio dowiedziałam się, że jest tu więcej wegańskich knajp niż w Nowym Jorku! I mieszkańcy są bardzo stylowi.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę