Znaleziono 0 artykułów
01.01.2020

Justyna Kopińska: Mamo, czy ty mnie kochasz?

Justyna Kopińska / (Fot. Zuza Krajewska)

Trudno jest mi zrozumieć rodziców niewierzących we własne dzieci. Jest to zapewne niedojrzałość wynikająca z ich własnego wychowania. Odnoszenie się z pogardą do marzeń swoich dzieci dotyczy wielu tak zwanych dobrych domów. Wychodzą z nich nieszczęśliwi, często bardzo wpływowi ludzie, którzy marzyli, by zostać kimś innym.

„Jestem lekarzem. Żyję w homoseksualnym związku w Warszawie. To poważna relacja, chcemy być razem już zawsze. Moja rodzina wie o mojej orientacji i bardzo nas wspiera” – opisuje w liście Dominik (imię zmienione).

„W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zostaliśmy zaproszeni przez rodzinę mojego partnera. Podczas kolacji z dziadkami padło dużo mocnych słów i gróźb. Z szacunku do ludzi starszych nie dyskutowałem. Po obiedzie u dziadków pojechaliśmy do mamy mojego partnera. Zostaliśmy wyzwani od pedałów, zwyrodnialców, idiotów. Uciekliśmy z tego domu. Spędziliśmy dzień z naszym znajomym, położyliśmy się wcześniej spać przed długą podróżą do Warszawy. Wieczorem do mieszkania weszła rodzina mojego partnera: matka, ciotka, wujek, dziadek i inne nieznane nam osoby. Zdarli z nas ubrania, szarpali, wyciągnęli przed blok. Grozili mi śmiercią, a mojego partnera dusili i kopali”.

Dominik przesyła mi wiadomość od mamy jego chłopaka, Ewy. Kobieta pisze o partnerze syna, używając formy żeńskiej: „Twoja nie będzie w stanie spełnić moich oczekiwań. Żadnej miłości z mojej strony do twojej połowy nie będzie, ani spania w moim domu. Chcesz, to przyjedź na moich warunkach ze swoją dziewczyną”.

Pisze także, że chłopak syna nie będzie w stanie spełnić jej oczekiwać bo:
– nie da jej wnuka
– nie wykarmi dziecka
– nie może porozmawiać z nim o sukienkach, torebkach, butach
– nie będzie mogła przekazać mu biżuterii.

Mężczyźni rozmawiali ze mną po zgłoszeniu sprawy na policję. Głos Dominika drżał. Podkreślał, że jest odważnym człowiekiem. Jako lekarz ratuje przecież ludzkie życie, ale tym razem bardzo się bał.
Zadzwoniłam do Ewy, informując o planowanym felietonie. –Uważam, że mój syn jest w tarapatach. Nie chcę udzielać komentarza – powiedziała.
W 1999 r. duże wrażenie zrobił na mnie dokument „Takiego pięknego syna urodziłam”.

Na ekranie matka, która nie potrafi opanować swoich uczuć: złości, lęku, smutku. Wylewa je więc na syna. Obserwujemy mężczyznę, studenta Wydziału Radia i Telewizji, w całości pokrytego słowami pogardy: „Czego cię w tej szkole uczą”, „jesteś miernotą”, „półgłówkiem”, „beztalenciem”, „mendą”, „nie masz wyobraźni”, „bez wstydu, bez ambicji”, „skończyłeś już karierę”, „ja cię załatwię”.

Reżyser Marcin Koszałka tak mówił o swoim filmie w wywiadzie Magdy Lebeckiej z magazynu „Kino” – Matka nie potrafi zrozumieć swojego dziecka, pojąć jego świata, atakuje krzykiem, ale jej agresja podszyta jest lękiem o syna. Ja się bronię kamerą. Nigdy na jej krzyk nie odpowiedziałem krzykiem ani żadną formą przemocy. Odreagowałem, robiąc o tym film. To było oczyszczenie. „Psychoterapia” okazała się zbawienna dla nas obojga. I dzięki temu mogłem iść dalej.

Podoba mi się ten łagodny przeskok myśli reżysera od bycia bohaterem obrazu do mówienia w pierwszej osobie. Sztuka, kamera, słowo potrafią przyjąć nasze uczucia. Mogą stanowić lekarstwo na ból.
Krzyk i agresja są częścią „nie-mojego” świata. Trudno jest mi zrozumieć rodziców niewierzących we własne dzieci. Jest to zapewne rodzaj niedojrzałości psychicznej wynikającej z ich wychowania. Obrażanie marzeń i ambicji dzieci nie jest rzadkie. Dotyczy wielu tak zwanych dobrych domów. Wychodzą z nich nieszczęśliwi, często bardzo wpływowi ludzie, którzy marzyli, by być kimś innym.

Ile osób obawia się świąt?
O krok dalej idą rodzice nieakceptujący własnego dziecka. Wyśmiewanie miłości to okrucieństwo. Ważne, by rozumieć, jak mała jest odległość między słowami a czynami.

Ryszard Kapuściński pisał, że „poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrząc, nie widzieć, aby słuchając – nie słyszeć”.

*

Film „Takiego pięknego syna urodziłam” można zobaczyć w serwisie YouTube: 

Personalia zostały zmienione.

Justyna Kopińska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę