Znaleziono 0 artykułów
11.11.2021

Plakaciary: Rzeczpospolita feministyczna

11.11.2021
Fot. Plakaciary

Ponad połowa ludzi na świecie codziennie doznaje agresji, dyskryminacji i krzywdy. Odmawia się im podstawowych praw. Chcemy to zmienić – mówią polskie aktywistki działające w międzynarodowym kolektywie walczącym z przemocą i wykluczeniem.

„Moja macica, moja granica”, „Kto menstruuje, ten decyduje”, „Myślę, więc jestem, więc protestuję” – w ostatni weekend na murach, budynkach i ulicach zaroiło się od plakatów. Surowa forma i mocny przekaz nie pozwalają o sobie zapomnieć. Za akcję odpowiada kolektyw Plakaciary tworzony przez anonimowe działaczki z całego świata. Przy okazji protestów #AniJednejWięcej, zorganizowanych po śmierci 30-letniej Izy z Pszczyny, polskie aktywistki opowiedziały nam o założeniach ruchu, walce z kobietobójstwem (z ang. femicide) i wolnej od przemocy przyszłości.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by plakaciary (@plakaciary)

Jak powstały Plakaciary

Historia kolektywu rozpoczyna się w Marsylii. To tam Marguerite Stern, była działaczka Femenu, międzynarodowej organizacji feministycznej, postanowiła wykleić miejskie mury historiami francuskich kobiet zamordowanych przez partnerów. Po lokalnym sukcesie akcji Stern postanowiła powtórzyć ją w Paryżu. Razem z 40 innymi plakaciarami (z fr. collages féministes) w jedną noc rozkleiły kilkaset afiszy. Akcja stała się wiralem.

Ze względu na otwarty charakter kolektywu akcje zaczęto powtarzać w kolejnych miastach, najpierw we Francji, później w całej Europie, a w końcu w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Do Polski inicjatywa dotarła za sprawą wrocławianki, mieszkającej na co dzień w Paryżu. – Zespół pracuje wolontariacko, a każda osoba pojawia się u nas w odpowiednim dla siebie momencie życia. Osoby przychodzą, odchodzą, każda może znaleźć tu to, czego szuka. Mamy też stały zespół, który stara się regularnie aktywizować nowe osoby. W pojedynkę można bardzo wiele, ale tylko wspólnie da się zrobić naprawdę wszystko – mówią polskie plakaciary.

Fot. Plakaciary

Wybór plakatu jako języka protestu nie jest przypadkowy. Ich historia jest ściśle związana z ruchami emancypacyjnymi. – Nie trzeba być zaprawioną w boju osobą aktywistyczną, mieć szczególnych zasobów czy umiejętności, żeby zacząć plakatować. Wystarczy kilka kartek, coś do pisania i klej. Nie trzeba się nawet ruszać z domu – można oplakatować własne podwórko – mówią. O sile plakatu decydują też same komunikaty – krótkie, mocne, osobiste.

Plakaciary walczą z przemocą

Wiele akcji kolektywu skupia się na doświadczeniu przemocy domowej, seksualnej i kobietobójstwie. „Na tym osiedlu przez osiem lat ojciec katował mnie i moją mamę. Sąsiedzi udawali, że nie widzą” – czytamy na jednym z poznańskich plakatów. „Bił mnie w imię polskiej tradycji” – głosi plakat na wrocławskim blokowisku. „Bił, aż zabił” – mówi inny. – Chcemy, żeby walka z bezprawiem, które doświadczają kobiety i osoby dyskryminowane, zajęła należne jej miejsce w przestrzeni publicznej. Ponad połowa społeczeństwa na świecie doznaje dzień w dzień dyskryminacji, krzywdy, agresji, gnębienia i odmawiane są jej podstawowe prawa człowieka. Świat się zmienia, ale przemoc wobec kobiet pozostaje jedyną stałą. Chcemy to zmienić. Chcemy, żeby osoby poszkodowane mogły zobaczyć, że nie są same, że nie są winne i że one też mogą wykrzyczeć swoje krzywdy na murach naszego kraju.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by plakaciary (@plakaciary)

Plakaciary bacznie obserwują bieżące wydarzenia. Podczas protestów osób LGBTQ+ wyklejały polskie miasta równościowymi hasłami. W obliczu postępującego kryzysu na polsko-białoruskiej granicy nawołują do otwarcia granic i pomocy uchodźcom i migrantom. Od początku czynnie angażują się również w walkę Polek o prawo do aborcji. Gdy w miniony weekend dziesiątki tysięcy osób w całym kraju protestowało ku pamięci zmarłej Izy, której odmówiono aborcji, plakaciary również wyszły na ulice. – Czujemy wściekłość i strach. Iza byłaby tu z nami, gdyby aborcja była legalna. To może przytrafić się każdej z nas – mówią.

Anonimowy aktywizm

Kolektyw działa anonimowo, demokratycznie i niehierarchicznie. Wywiad przeprowadziłam mailowo, nie znam nawet imion moich rozmówczyń. – Chcemy, żeby nasz głos był uniwersalny. Anonimowość zapewnia nam też bezpieczeństwo. Zdarzały się napady na osoby plakatujące w trakcie akcji, nasze hasła są regularnie zdzierane bądź przeinaczane, dostajemy również pogróżki na naszych mediach społecznościowych.

Plakaciary zachęcają do zaangażowania – wyjścia na ulicę, udostępniania przestrzeni do plakatowania albo wsparcia finansowego. – Bardzo ważne jest również, by mówić o tym, co robimy. W szkole, w pracy, u fryzjera, w warsztacie samochodowym i na wyjściu z przyjaciółmi.

Fot. Plakaciary

Polska marzeń

Teraz plakaciary przygotowują się do ogólnoświatowej akcji przy okazji „16 Dni Akcji Przeciw Przemocy ze względu na Płeć”, która rozpocznie się 25 listopada. Przed Świętem Niepodległości pytam je o Polskę marzeń: – To kraj wolny, w którym prawa człowieka są respektowane. Kraj dla wszystkich. Rzeczpospolita feministyczna.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę