Znaleziono 0 artykułów
27.12.2018

Podsumowanie 2018 roku: sztuka

„M 39”, Wojciech Fangor (Fot. Materiały prasowe Desy)

W tym roku kobiecy głos brzmiał coraz donośniej, polska sztuka (i moda!) zdobywały świat, a instytucje z tradycjami odkrywały nowe talenty. 

Edi Hila w MSN 

„Oczekiwanie”, Edi Hila (Fot. dzięki uprzejmości artysty)

A więc to się jeszcze zdarza – międzynarodowe instytucje sztuki odkryły dojrzałego (74 lata), w pełni ukształtowanego geniusza malarstwa z najbardziej tajemniczego kraju w Europie, na dziesięciolecia odciętego od świata przez skrajnie autorytarną wersję komunizmu. Hila ‒ malarz transformacji, dziś profesor ASP w Tiranie, który część życia za sprawą reżimu spędził na przymusowej reedukacji w zakładach drobiarskich, tworzy obrazy nasączone egzystencjalnym ciężarem, melancholią, ale i jakąś ostateczną zgodą na istnienie. Albania staje się modna, i na pewno jeszcze nas zaskoczy. Jej mroczne tajemnice ukazała nam Małgorzata Rejmer w książce „Błoto słodsze niż miód. Komunistyczne głosy Albanii” – o tym kraju pisaliśmy w 2018 roku na Vogue.pl, a teraz jest sceną masowych protestów studenckich przeciwko skorumpowanemu establishmentowi. Wystawę „Malarz transformacji” można było oglądać w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Choreografia na sprzedaż

Paweł Sakowicz (Kadr z filmu „W moim życiu taniec namieszał”)

W październiku 2018 roku performance tancerza i choreografa Pawła Sakowicza „Jumpcore” ‒ dedykowany energii skoku i tancerzowi samobójcy Fredowi Herko ‒ sprzedany został do kolekcji sztuki Zachęty, co jest ewenementem. „Do kolekcji trafiły praca choreograficzna oraz partytura. Ta praca jest nierozerwalna ze mną, a odpowiednie zapisy w umowie regulują jej funkcjonowanie i »trwałość« w dalszej przyszłości. Mogę wykonywać ją również poza Zachętą na zasadach wypożyczenia dzieła z kolekcji” ‒ wyjaśniał artysta na swoim profilu facebookowym. Co to właściwie znaczy, dopiero się dowiemy, faktem jest, że środowisko nowego tańca w Polsce, umościło się już na dobre w teatrze i rozpycha się w polu sztuk wizualnych. Tancerze kolejny rok szaleją w salach warszawskiej Zachęty, CSW Zamek Ujazdowski pokazał dedykowaną zjawisku wystawę „Inne tańce” (niestety dość chaotyczną), „Jumpcore” trafił też w tym roku na europejską prestiżową listę tanecznych spektakli AEROWAYS TWENTY. A osobnej kategorii dla tańca współczesnego w Paszportach „Polityki”, jak nie było, tak nie ma.

#MeToo

„Three Weeks in May”, Suzanne Lacy,1977 (Fot. Materiały prasowe)
Reklama

Wystawa „The Un-Heroic Act: Representations of Rape in Contemporary Women’s Art in the U.S” (Shiva Gallery przy John Jay College of Criminal Justice w Nowym Jorku) to głos kobiecego cierpienia w sztuce. Gwałt, jako szokująco powszechne i nigdy do końca niewypowiedziane publicznie doświadczenie kobiet, także artystek. Ukazane z perspektywy ofiary. Polska kuratorka Monika Fabjańska zrobiła jedną z najbardziej komentowanych w Ameryce wystaw tego roku. Korzeniami tkwiącą w historii zgwałconej za młodu XVII-wiecznej florenckiej malarki Artemisii Gentileschi, która swój dramat odtwarzała w sztuce, a opowiedziana jest dziełami współczesnych amerykańskich artystek. Wśród nich m.in.: Jenny Holzer, Ana Mendieta, Yoko Ono czy zajmująca się traumami niewolnictwa Kara Walker. Wystawa zdecydowanie przekraczająca granice standardowej galeryjnej konfekcji.

Alexander McQueen – pasowany na gwiazdę sztuki przez film „McQueen” 

Plakat filmu „McQueen” (Fot. Materiały prasowe)

Kilka lat temu proces artystycznej kanonizacji tego brytyjskiego projektanta-buntownika rozpoczął się wystawą „Savage Beauty” w londyńskim Muzeum Wiktorii i Alberta, a w czerwcu 2018 jego wyjątkową pozycję potwierdził biograficzny dokument Iana Bonhôte i Petera Ettedgui. Oprócz tego, że film pokazał proces autodestrukcji artysty nękanego przez demony, tłumaczy też znakomicie, dlaczego to, co robił „Lee”, było sztuką przez duże S. Zanim zginął śmiercią samobójczą, opatrzony etykietką „genialnego blokersa” McQueen stworzył markę wartą miliony dolarów, ale ubrania były jedynie zaczerpniętym z popkultury środkiem do tworzenia wyrafinowanych artystycznie wypowiedzi. Niegrzecznych, szokujących, bolesnych. Na tematy: od gwałtów (Highland Rape) po choroby psychiczne (Voss). Nikt tak pięknie nie opowiadał o traumach i obsesjach.

Polska moda to też sztuka

Ewa Bloom Kwiatkowska, płaszcz w pistolety 1984, wystawa „Prêt-à-porter”

Nadwiślański przypis do tego, co powyżej. „Moda Polska” (z projektantem Jerzym Antkowiakiem w roli głównej), której to kultowej marce dedykowano trwającą wystawę w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, też stanowi opowieścią o sztuce. I jest to przykład szerszego trendu. W jednej z ciekawszych wystaw niepodległościowych tego roku, „Wielcy sarmaci tego kraju” w BWA Tarnów, kurator Marcin Różyc sarmackie fantazmaty zderza m.in. z projektami Tomasza Armady. Lumpeksowe kreacje i sarmackie dresy Domu Mody Limanka, założonego przez młodego twórcę, za pomocą stroju opowiadają o lękach i tęsknotach współczesnej Polski, i jest to pierwsze od długiego czasu świeże zjawisko w rodzimej modosztuce. Trend wyczuły też dynamiczne warszawskie galerniczki. W galerii Lokal_30 Agnieszka Rayzacher pokazała wystawę „Prêt-à-porter” dotyczącą ubioru jako środka wyrazu artystek. A Marta Kołakowska z galerii Leto sprowokowała współpracę malarki Aleksandry Waliszewskiej z projektantką kimon Joanną Hawrot.

Sztuka współczesna się opłaca

Anna Theiss i Beata Niemczuk (Fot. Materiały prasowe)

Już nie Kossak i Matejko. Najdroższe dzieło sprzedane w Polsce to obecnie obraz „M39” autorstwa Wojciecha Fangora, za który w tym roku zapłacono 4,7 mln złotych. Z kolei ponad 1 mln złotych dano we wrześniu za „Formy” Marii Jaremy – aktualnie najdroższy obraz stworzony przez kobietę, natomiast najcenniejszym obiektem polskiego wzornictwa okazał się fotel autorstwa Romana Modzelewskiego kupiony za 100 tys. złotych. Już ponad 235 mln złotych wynosi obrót polskiego rynku aukcyjnego w 2018 roku, który zakończy się najlepszym wynikiem finansowym w naszej historii. Rynek sztuki rośnie szybciej niż rynek dóbr luksusowych w ogóle! Warto kolekcjonować, a po fachowe rady zapraszamy tu.

David Wojnarowicz

Peter Hujar, David Wojnarowicz with hand touching eye, 1981 (Fot. Materiały prasowe)

„Wystawa David Wojnarowicz: History Keeps Me Awake at Night” pokazywana w Whitney Museum w Nowym Jorku była pierwszą od dziesięcioleci okazją do zmierzenia się z nieoczywistą twórczością tego artysty i aktywisty, który gniew przekuł w bolesną, nierzadko kontrowersyjną sztukę. Postać, która zaskakująco rymuje się z naszą obecną epoką, która 30 lat później znów doświadcza fali politycznej hipokryzji i populistyczno-konserwatywnej nagonki na obcego. Kolejny do kolekcji nowojorskich straceńców, jak Basquiat, Nan Goldin czy Robert Mapplethorpe. Porzucony przez rodzinę i poddany przemocy dzieciak, potem otwarty gej walczący o prawa mniejszości i chorych na AIDS. „Każdego ranka budzę się w tej maszynie do zabijania zwanej Ameryką i niosę w sobie tę wściekłość jak wypełnione krwią jajko” – mówił, walcząc ze społecznym zakłamaniem, jako broni używając graffiti, malarstwa, kolaży, zdjęć, instalacji, filmów, książek, dźwięków. Zmarł na AIDS w 1992 roku, mając 38 lat.

Polscy klasycy współczesności jadą w świat

„Perspektywa wieku dojrzewania. Szapocznikow – Wróblewski – Wajda” (Fot. Wyrwich)

I odzyskują należną sobie pozycję w światowej historii sztuki. W maju w paryskim Musée des Arts Décoratifs pokazano retrospektywę Romana Cieślewicza – grafika, plakacisty, ilustratora nadającego plastyczny kształt polskim pismom „Ty i Ja” i „Przekrój” oraz francuskim „Elle” i „Vogue”. Teraz w Centre Pompidou w Paryżu trwa wystawa prac kluczowej pary polskiej awangardy, czyli Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego. Ogromny wkład w propagowanie polskiego dorobku artystycznego w świecie mają rodzime instytucje sztuki, jak współpracujące przy tym projekcie Muzeum Sztuki w Łodzi, które także w swojej siedzibie otwiera kolejne wystawy o awangardzie. Ważny jest też ruch w drugą stronę ‒ jedną z piękniejszych wystaw w Polsce był tegoroczny pokaz prac brytyjskiego rzeźbiarza Henry’ego Moore’a w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. A jeślibym miała wybrać wystawę dzieł światowego wymiaru polskich klasyków współczesności, którą należało w 2018 zobaczyć, byłaby nią „Perspektywa wieku dojrzewania. Szapocznikow – Wróblewski – Wajda” w Muzeum Śląskim w Katowicach, którą przygotowała Anda Rottenberg z siostrzanej redakcji papierowego „Vogue’a”.

Niepodległość jest kobietą

„Niepodlege. Kobiety a dyskurs narodowy” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Fot. materiały prasowe)

Z rocznicowych wystaw, które na 100-lecie odzyskania niepodległości musiała mieć każda szanująca się polska instytucja kultury, wskazuję na wystawę w stołecznym Muzeum Sztuki Nowoczesnej „Niepodległe. Kobiety a dyskurs narodowy”. Nawiązuje ona do faktu, że jest to także 100-lecie uzyskania praw wyborczych przez Polki, a zarazem znaczenie kobiet w XX-wiecznej narracji narodowo-wyzwoleńczej pozwala zobaczyć w szerszej, niż nadwiślańska, perspektywie. Z wystaw o świecie artystycznym rozwijającym się w Polsce po 1918 roku znakomitą narrację stworzyła wystawa z przełomu 2017 i 2018 roku ‒ „Montaże. Debora Vogel i nowa legenda miasta”. Opowieść o lwowskiej awangardzie, nad którą sprawowała swój maternat polsko-żydowska pisarka i teoretyczka sztuki Debora Vogel.

Twórczość kobiet

„Głowa w chmurach” Agata Bogacka (Fot. Materiały prasowe)

Jako że w tych czasach zamętu coraz ważniejszy staje się głos kobiet, z wydarzeń artystycznych mijającego roku przywołam jeszcze trzy rodzime pełnowymiarowe twórczynie, które wnoszą w świat sztuki (nie tylko polskiej) wyjątkowy ton. Tak się składa, że w maleńkiej, przydomowej wręcz galerii Pola Magnetyczne w Warszawie pokazywano od maja do czerwca piękną wystawę czynnej od lat 60. fotografki Teresy Gierzyńskiej „Leworęczna”, opartą na autoobserwacji i badaniu kobiecości w sobie. Będącą zarazem ultraciekawym zapisem rozwoju artystki, bo zderzającą jej wczesne zdjęcia z równie dobrymi aktualnymi pracami. Na koniec roku w Polach znów wystawa, która pozwala zobaczyć, jak ciekawie rozwinęła się artystka młodszego pokolenia, malarka Agata Bogacka, która na początku kariery portretowała siebie w relacjach i uwikłaniach, a dziś w „Związku” zanurza się w przestrzeń krystalicznych abstrakcji. Artystką, która nie zawodzi od lat, jest związana z galerią Raster fotografka, autorka filmów oraz instalacji Aneta Grzeszykowska, która jesienią zaprezentowała w nowojorskiej galerii Lyles & King nową fotograficzną serię „Mama”, przedstawiającą jej córkę Franciszkę wchodzącą w relację z hiperrealistycznym lalkowym sobowtórem artystki. Wzorem poprzednich realizacji Grzeszykowska traktuje swoje ciało jak materiał rzeźbiarski i poprzez siebie oraz swe najbliższe otoczenie bada kobiecość, macierzyństwo, konstruowanie własnego wizerunku. Na koniec 2018 roku, 15 grudnia po raz pierwszy wręczona Nagroda Sztuki im. Marii Anto i Elsy v. Freytag-Loringhoven w trzech kategoriach: dla młodej artystki, za dorobek i postawę artystki polskiej oraz dla artystki. Inicjatorką jest Zuzanna Janin – artystka i córka artystki, malarki Marii Anto, ze wsparciem Fundacji Arton i Zachęty Narodowej Galerii Sztuki. Jej laureatkami są odpowiednio: Kasia Górna, Adelina Cimochowicz i Carolee Scheemann. Warto przyglądać się kobietom w sztuce! Warto przyglądać się kobietom w sztuce.

Anna Sańczuk
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę