Znaleziono 0 artykułów
18.09.2022

Pozory mylą, czyli o związku Fridy Kahlo z modą

18.09.2022
Frida Kahlo sfotografowana przez Toni Frissell dla amerykańskiego „Vogue’a”, 1937 © Toni Frissell, Vogue © Condé Nast

W malarstwie Fridy Kahlo często najbardziej intrygują jej stroje. Ich wielobarwna historia wciąż dostarcza inspiracji współczesnym projektantom. O znaczeniach ukrytych w ubiorach meksykańskiej malarki oraz jej wpływie na świat mody opowiada najnowsza wystawa w paryskim Palais Galliera.  

Po śmierci Fridy Kahlo w 1954 r. jej mąż Diego Rivera przekazał rodzinny dom artystki narodowi meksykańskiemu. Od tamtej pory Casa Azul w stołecznej dzielnicy Coyoacán pełni funkcję muzeum, w którym eksponowane są nie tylko dzieła, lecz także codzienne przedmioty malarki. Nie wszystko jednak wystawiono na widok publiczny. Rivera, w obawie przed kradzieżą lub politycznym wykorzystaniem najbardziej osobistych pamiątek, zamknął je w jednej z łazienek i zastrzegł, by nie otwierać pomieszczenia przez następnych 15 lat. Drzwi pozostały zatrzaśnięte znacznie dłużej. W 2004 r., a więc pół wieku później, pracownicy muzeum dostali się do pomieszczenia skrywającego tajemnicze zbiory. – Z początku nie zdawaliśmy sobie sprawy, co mamy w rękach – wspominała Hilda Trujillo, dyrektorka Casa Azul, która odkrycie przyrównała później do otwarcia grobowca Tutanchamona. 

Wystawa „Frida Kahlo, Beyond Appearances” w Palais Galliera (Fot. Laurent Julliand)

Proces katalogowania i konserwacji wszystkich znalezisk zajął cztery lata. W niewielkiej przestrzeni zachowało się bowiem ponad 20 tys. dokumentów, listów i notatek oraz 6 tys. fotografii. Na jednym ze zdjęć, ukazującym Diega przy sztaludze, Frida Kahlo złożyła pocałunek, o czym świadczy odcisk jej uszminkowanych ust. Ponadto odnaleziono biżuterię, akcesoria protetyczne, kosmetyki, a także 300 sukien artystki – ubrań, które nosiła na co dzień, a które uwieczniała na autoportretach. Często to właśnie stroje Kahlo – ich wielobarwność, ale też ukryte w nich znaczenia i sekrety – intrygują na jej obrazach najbardziej. 

Frida Kahlo: Myślałam, że jestem najdziwniejszą osobą na świecie

Frida Kahlo sfotografowana przez siostrzeńca, Antonio Kahlo, 1946. © Diego Rivera and Frida Kahlo archives, Bank of México, fiduciary in the Frida Kahlo and Diego Rivera Museums Trust

W 1924 r. nastoletnia Kahlo pozowała do rodzinnego zdjęcia. Spośród sióstr i kuzynostwa wyróżniała się nietypowym strojem – trójczęściowym garniturem. W młodości często zaglądała do szafy ojca. Starała się bowiem do niego upodobnić, jakby chciała przywdziać jego siłę i niezależność. Androgyniczny wizerunek, jaki przyjęła, odzwierciedlał jednak jej wewnętrzne rozbicie i poszukiwanie tożsamości. Jak sama mówiła: „Myślałam, że jestem najdziwniejszą osobą na świecie”. Z powodu polio, na które zachorowała w dzieciństwie, nie czuła się wystarczająco atrakcyjna jako kobieta. W garniturze łatwiej przychodziło jej ukryć cielesne mankamenty spowodowane schorzeniem: krótszą i chudszą prawą nogę oraz blizny po owrzodzeniach. Marynarka i spodnie pozwalały Fridzie odkrywać w sobie męski pierwiastek. Na autoportretach intencjonalnie akcentowała swoje zrośnięte brwi i wąsik, które – jak twierdziła – były wyrazem jej męskiej energii, latynoskiego machismoMęskie ubrania miały jeszcze jedno zastosowanie: uzewnętrzniały, a zarazem maskowały tabuizowaną biseksualność Fridy. Choć do końca życia traktowała ubiór jako kamuflaż, to z czasem przekonała się, że może być on również formą ekspresji.

Płótna Kahlo: Mexicanidad, czyli z miłości do Meksyku 

Frida Kahlo sfotografowana przez Toni Frissell dla amerykańskiego „Vogue’a”, 1937 © Toni Frissell, Vogue © Condé Nast

„Nigdy nie byłam w Tehuantepec (...) ani nie mam żadnego związku z tamtejszym ludem, ale ze wszystkich meksykańskich sukienek właśnie tę lubię najbardziej i dlatego ją noszę” – tłumaczyła Kahlo w jednym z wywiadów. Ściślej biorąc, mówiła o regionalnych strojach z Oaxaca w południowym Meksyku, zamieszkałego w głównej mierze przez rdzenną ludność Misteków i Zapoteków. Do dziś w rejonie przesmyku Tehuantepec przetrwały tradycje matriarchatu dającego kobietom wyłączne prawo handlowe. To one dominowały na miejskich rynkach i prowadziły biznesy, podczas gdy mężczyźni zajmowali się uprawą roli. Zaradność i niezależność Tehuanek imponowały Fridzie. Porzuciła męskie garnitury i robotnicze uniformy na rzecz folkowych ubiorów Indianek. Mogłoby się wydawać, że w ten sposób malarka – w której żyłach krążyła niemiecko-metyska krew – dopuściła się kulturowego przywłaszczenia. Jednak w przyjęciu przez nią tradycyjnego stroju nie było złych intencji, wręcz przeciwnie.

Ubiór Fridy Kahlo, gwatemalski płaszcz, haftowana bluzka huipil Mazatec i satynowe wstążki © Museo Frida Kahlo - Casa Azul collection - Javier Hinojosa, 2017

W porewolucyjnym Meksyku starano się odciąć od kolonialnej przeszłości, dowartościowując kulturę rdzennych mieszkańców. Życie Kahlo zbiegło się w czasie ze wzmożonym oddziaływaniem ruchu Indigenismo, postulującego przywrócenie indiańskich tradycji i wartości. Frida jako rewolucjonistka i socjalistka włączyła się w aktywność ruchu nie tylko swoją sztuką, lecz także codziennym ubiorem. Czuła nierozerwalną więź z krajem narodzin. Nosiła biżuterię inkrustowaną „klejnotami meksykańskiej ziemi”: jadeitem, opalem, a także prekolumbijskimi koralikami. W Casa Azul otaczała się kamiennymi posążkami pamiętającymi czasy Azteków. W swoim malarstwie snuła romantyczną wizję Meksyku, zakorzenionego w bujnej naturze i bogatej, wielowiekowej historii. Na płótnach starała się uchwycić narodową tożsamość, esencję „meksykańskości”, zwaną Mexicanidad lub w języku nahuatl – Mexicayotl. 

Tehuański ubiór stał się znakiem rozpoznawczym Kahlo. Nie rezygnowała z niego nawet podczas wizyt w stolicach mody: Nowym Jorku czy Paryżu. Dumnie eksponowała go też na autoportretach oraz przed obiektywem aparatu. W 1937 r. Toni Frissell sfotografowała malarkę dla amerykańskiego „Voguea”. Frida pozowała na tle rozłożystej agawy, rozpościerając rebozo – szal używany przez Meksykanki jako okrycie, podkładka na głowę do dźwigania ciężkich koszów albo jako nosidło dla dzieci. Wprawdzie rzadko ubierała się dwa razy tak samo, ale niemal zawsze wedle ściśle ustalonej reguły. Na enagua de holán (lekką, białą półhalkę z falbanami) zakładała obszerną, wielokolorową spódnicę corte, której długi do ziemi krój skrzętnie zakrywał zdeformowaną nogę. Haftowana bluzka huipil z rozcięciami po bokach odciągała natomiast uwagę od ortopedycznego gorsetu, wspierającego osłabiony kręgosłup. Od wypadku autobusowego, jakiemu artystka uległa w 1925 r., gorset stanowił nieodzowną część jej garderoby. Zarówno praktyczność, jak i dekoracyjność tehuańskiego ubioru miała dla Fridy duże znaczenie. Każdą bluzkę zdobiły rozmaite barwy i ornamenty nawiązujące do mitów czy plemiennych obyczajów. 

Frida Kahlo: Muza w koronie z kwiatów 

Wystawa „Frida Kahlo, Beyond Appearances” w Palais Galliera (Fot. Laurent Julliand)

W ludowym stroju Kahlo czuła się nie tylko piękniejsza, lecz także bliższa Meksykowi, gdziekolwiek by nie była. Przebywając w San Francisco, tak wspominała reakcje Amerykanek: „Gringas bardzo mnie lubią i zwracają uwagę na wszystkie sukienki i rebozos, jakie tu przywiozłam. Otwierają usta z zachwytu na widok mojego jadeitowego naszyjnika”. „Vogue” jako pierwszy poznał się na wytrawnym oku Fridy Kahlo do mody. W 1938 r. Bertram Wolfe pisał: „Od jaskrawych, puszystych wełnianych sznurków, które wplata w czarne włosy, oraz koloru, który nakłada na policzki i usta, do ciężkich staromeksykańskich łańcuszków i barwnych tehuańskich bluzek i spódnic (…) Madame Rivera wydaje się dziełem własnej sztuki – jak wszystkie jej prace – instynktownie i zmyślnie skomponowanym”. Styl Kahlo to zasługa meksykańskich kobiet, które podziwiała, jednak z biegiem lat ona sama stała się źródłem inspiracji. 

Frida Kahlo, Autoportret „The Frame”, 1938 © Centre Pompidou, MNAM-CCI, Dist. RMN-Grand Palais / Jean-Claude Planchet © Banco de México D. Rivera F. Kahlo Museums Trust / ADAGP, Paris 2022

O tym, jak silny wpływ na świat mody miała artystka, opowiada najnowsza wystawa „Beyond Appearances” w paryskim Palais Galliera. Zgromadzone na niej eksponaty pochodzą z muzealnych zbiorów Casa Azul. Nie jest to jednak pokaz dzieł malarskich, lecz osobistych przedmiotów Kahlo. Listy i archiwalne fotografie sąsiadują z flakonem perfum Chanel N°5, prekolumbijskim naszyjnikiem, srebrno-ametystową bransoletą czy buteleczkami po czerwonym lakierze do paznokci marki Revlon. Znalazły się tutaj również sprzęty ortopedyczne, jak choćby gipsowy gorset ozdobiony rysunkiem pękniętej kolumny – metafory uszkodzonego kręgosłupa. Wystawa koncentruje się przede wszystkim na oryginalnych ubiorach Fridy, które korespondują z kreacjami współczesnych designerów. – Jej znaczenie dla mody jako muzy jest nieustannie odczytywane przez projektantów, którzy czerpią z niej inspirację. Tworzą własny repertuar wizualny, poruszający temat traumy, niepełnosprawności, pochodzenia etnicznego, tożsamości seksualnej czy polityki – mówią kuratorzy ekspozycji. 

Sukienki w stylu madame Rivery: Moda à la Kahlo

Jean Paul Gaultier, wiosna-lato 1998 (Fot. Getty Images)

Do wizerunku Fridy nawiązywało wielu projektantów: Yohji Yamamoto, Karl Lagerfeld, Maya Hansen, Dolce & Gabbana czy Alexander McQueen. Już w 1938 r. Elsa Schiaparelli wymyśliła „La Robe de Madame Rivera” – suknię wyszywaną czerwonymi kryształkami we floralne motywy. Bodaj najbardziej czytelną aluzję do stylu meksykańskiej artystki stanowiła wiosenno-letnia kolekcja Jeana Paula Gaultiera z 1998 r., zatytułowana wprost: „Hołd dla Fridy Kahlo”. Po wybiegu – zastawionym koszami owoców jak na targowisku – spacerowały modelki z domalowaną monobrwią. Ich czarne włosy splecione zostały w zawiłe koki i warkocze, udekorowane kwiatami i koronami. Francuski designer stworzył ubrania będące amalgamatem odzieży Kahlo. Obszerne męskie marynarki zakładane na bakier połączył z długimi sukniami w stylu meksykańskiej corte. Wzorzyste cekinowe tuniki zestawił z robotniczymi dżinsami, a transparentne bluzki z szalem rebozo. Wszystkie projekty odwoływały się do biografii Fridy i ewolucji jej stylu – zarówno w sztuce, jak i odzieniu. Ludowe tradycje Meksyku mieszały się z europejską sztuką krawiecką, a przeszłość z nowoczesnością.

(Fot. Getty Images)

Modowa estetyka Kahlo kojarzona jest w głównej mierze z intensywnymi kolorami, kwiecistością oraz zderzeniem różnorodnych deseni. Zdobność ta przykuła uwagę Carlosa Fuentesa, który opisywał wrażenie, jakie wywarła na nim Frida podczas koncertu w Palacio de Bellas Artes: „Pobrzękiwanie jej okazałej biżuterii zagłuszało dźwięki orkiestry. Zjawiła się niczym aztecka bogini, choinka bożonarodzeniowa, piñata lub upadła Kleopatra, która chowa swoje udręczone ciało, rachityczną nogę, złamaną stopę i gorset za spektakularnie wykwintnym strojem wiejskich kobiet Meksyku”. 

Modowa estetyka Kahlo: Ubrać się w cierpienie

Creatures of Comfort, wiosna-lato 2017 (Fot. Getty Images)

Pod maską dekoracyjności Frida ukrywała to, co bolesne, wstydliwe i tragiczne. Na autoportrecie zatytułowanym „Złamana kolumna” ukazała siebie w gorsecie z metalowych żeber i pasów, który zakładała po operacji kręgosłupa. To na nim Gaultier wzorował kostium dla Milli Jovovich, grającej jedną z głównych ról w filmie „Piąty element”. Gorset stał się motywem jednoznacznie kojarzonym z meksykańską artystką. Nawiązała do niego amerykańska marka Creatures of Comfort (wiosna-lato 2017), prezentując sukienki midi opięte czymś w rodzaju uprzęży. Z kolei w 2012 r. Rei Kawakubo zaprojektowała dla Comme des Garçons stroje zbliżone formą do stelaża XIX-wiecznej krynoliny, a zarazem do żebrowego gorsetu. W tej samej kolekcji znalazły się także kreacje, przywodzące na myśl tak zwany resplandor (hiszp. – blask) – rodzaj welonu z otworem na twarz. Frida portretowała się w nim wielokrotnie. Odświętny woal, charakterystyczny dla kobiet z regionu Oaxaca, traktowała jako symbol piękna i sił witalnych, pozwalający jej znosić ciężar choroby. 

Frida Kahlo w pomalowanym przez siebie gorsecie, fot. Florence Arquin, ok. 1951. © DR, collection privée © Diego Rivera and Frida Kahlo archives, Bank of México, fiduciary in the Frida Kahlo and Diego Rivera Museums Trust

Na szkicu odnalezionym w 2004 r. widać Kahlo, która narysowała siebie w codziennym ubraniu. Jej wystawna, wielowarstwowa sukienka wydaje się jednak znikać. Traci barwne ornamenty. Staje się przezroczysta, by ujawnić półnagie ciało, zamknięte w klatce ortopedycznego gorsetu. U dołu kartki Frida napisała wymownie: „Las apariencias engañan” („pozory mylą”). Ubiór zapewniał jej ochronę i komfort. Przylegając do skóry, dawał poczucie bliskości oraz nierozerwalnej więzi z ukochanym Meksykiem i jego tradycjami. Nie dziwi więc to, że współcześni projektanci tak chętnie szukają inspiracji w ekspresyjnych i wieloznacznych strojach, które uzbrajały malarkę w siłę i odwagę. Jak pisał Fuentes: „Frida Kahlo pokazuje nam wszystkim, że cierpienie nie osłabi, a choroba nie nadwątli jej nieskończonej wytworności”.

Wystawę „Frida Kahlo, Beyond Appearances” w Palais Galliera w Paryżu oglądać można od 15 września 2022 r. do 5 marca 2023 r.

Wojciech Delikta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę