Znaleziono 0 artykułów
15.05.2024

Przyroda, słowiańszczyzna, eklektyzm. Oglądamy wnętrza hotelu Glar

15.05.2024
Fot. P. Maciaszek

Słowiańszczyzna w dizajnie może być ciekawym polem do eksperymentów, ale pod jednym warunkiem: jeśli jest traktowana swobodnie i z dystansem. To eklektyzm nadaje jej lekkości.
Zaglądamy na wyspę Wolin. Po wnętrzach nowo otwartego hotelu Glar oprowadzają nas ich twórcy – Piotr Maciaszek i Karol Pasternak z pracowni NOKE Architects.

Podobno każdy dobry projekt na początku musi być przygodą. Dla architektów z pracowni NOKE przy pracy nad wnętrzem hotelu liczącego niemal 100 pokoi największym zaskoczeniem okazała się sama lokalizacja: wyspa Wolin. –630 km to 7 godzin jazdy samochodem. Owszem, do Szczecina można dolecieć samolotem, ale dojazd bezpośrednio do miejsca, gdzie znajduje się hotel, wciąż zajmuje 1,5 godziny. Rozumiesz więc, dlaczego żaden z nas nie znał tego terenu – mówi Piotr Maciaszek i dodaje, że wyspa, na którą pojechali, żeby przygotować koncepcję projektu, okazała się odkryciem. Klify ciągnące się kilometrami, świetliste bukowe lasy, a do tego park narodowy i skansen opowiadający o współistnieniu kultur Słowian i Wikingów.

Fot. P. Maciaszek

Wrażenie robiło już samo położenie: na skarpie tuż nad jeziorem, w otulinie parku narodowego. – Przyroda była niesamowita, ale dla nas największym zaskoczeniem okazała się historia. Wyobraź sobie, że to miejsce tysiąc lat temu było kluczowym punktem na przecięciu szlaków handlowych, wielokulturowym ośrodkiem i jednym z najbogatszych portów w tej części Europy – mówi Karol Pasternak i dodaje, że ceramika, szklane paciorki, plecionki, a nawet przekroje gleby umieszczane w szklanych gablotach lokalnego muzeum etnograficznego stały się cennym źródłem inspiracji. – Zależało nam na stworzeniu przestrzeni, która opowie coś o tym bardzo szczególnym miejscu.

Fot. P. Maciaszek

Genius loci. Tożsamość w materiale

Co najlepiej oddawało ducha miejsca? Drewno. To pierwszy element, który uderza w projekcie. Drewniane są tu podłogi, akustyczny sufit wykończony fornirowanymi elementami, kręcone schody, masywne meble czy grubo ciosany filar, który wyrasta tuż przy recepcji. – Został wykonany ręcznie z sezonowanego dębu według naszego projektu. Zależało nam na wprowadzeniu surowego, kontrastowego elementu – mówi Piotr, podkreślając, że drewno pojawiało się często w moodboardach, ale w różnych formach. Pierwszym skojarzeniem były srebrne, wypolerowane przez wodę i wiatr pnie wyrzucone na brzeg morza. Drugim – drewniana słowiańska architektura. Zresztą etniczne filary-totemy w bardziej zgeometryzowanej wersji pojawiają się też w pokojach hotelowych, nadając każdemu indywidualnego charakteru.

Fot. P. Maciaszek

Innym punktem wyjścia do projektowania mebli okazał się czarny dąb wykopaliskowy. Ciemne, twarde, zmineralizowane drewno swoje właściwości zawdzięcza leżakowaniu przez kilka stuleci pod ziemią. W carskiej Rosji było materiałem zarezerwowanym dla najwyżej urodzonych, w meblarstwie uchodziło za luksus. Dziś jest muzealną ciekawostką, ale jego charakter – czarne, kawałki z widoczną strukturą słoi, połączone w zwartą bryłę – stał się inspiracją dla zaprojektowanych przez architektów ciemnych ław-stolików.

Jak podkreślają projektanci, mozaika kolorów, faktur, form i wzorów usłojenia wynikająca z różnych gatunków drewna była świadomym zabiegiem: od czarnego dębu, przez klasyczny złoty, ale też jasny buk i egzotyczne gatunki w ciemnych brązach i czerwieniach. – W sali konferencyjnej fornirowane panele zestawiliśmy tak, by były jak najbardziej kontrastowe. Niektóre układają się we wzory – zgeometryzowane słowiańskie motywy zdobnicze – mówi Karol, wskazując, że luźna interpretacja jest ucieczką przed ciężarem dosłowności. – Zależało nam na budowaniu nastroju, nie scenografii.

Fot. P. Maciaszek

Eklektyzm, czyli wolność w przetwarzaniu tradycji

Innym ważnym materiałem stała się glina. Nieregularna faktura, przeczesy, kolory ziemi – tynk gliniany na eksponowanej ścianie w restauracji złamał hotelowe standardy. – Nawiązuje do przekroju geologicznego, ale dla nas funkcjonuje jak abstrakcyjny obraz – podkreśla Piotr. 

Inny ważny detal – gruboziarnisty tynk w pokojach hotelowych – pozwolił na wyżłobienie wzoru przywodzącego na myśl ślady malowane palcem w mokrej glinie czy piasku. Tak powstał dekoracyjny fryz.

Wystawiona w reprezentacyjnej przestrzeni hallu ceramika potwierdza celowość tych zabiegów.  Organiczne formy Moniki Dąbrowskiej-Picewicz stoją obok eksperymentalnych porcelanowych obiektów Moniki Patuszyńskiej. To przykłady prac współczesnych, cenionych ceramiczek, które rzemiosło wynoszą do rangi sztuki. 

Fot. P. Maciaszek

Wrażenie robią też chropowate, beżowe powierzchnie z trawertynu, które wykańczają ściany i szeroki bar. W niektórych punktach – jak wilgotna sauna – architekci sięgają po spektakularny ciemny marmur z „bursztynowymi” łezkami, w innych zupełnie rezygnują z wizualnych popisów i decydują się odsłonić surową betonową konstrukcję sufitu.
– Nie mają bezpośredniego oświetlenia, są surowe, ale za to jak otwierają przestrzeń, nawet do 3,3 m wysokości – mówi Pasternak, który podkreśla, że pusta przestrzeń jest ważnym elementem kształtowania przestrzeni do odpoczynku. To pokoje liczące po 25, 30 metrów, szerokie halle i korytarze, ale też przeszklenia i osie widokowe.

Fot. P. Maciaszek

Nietypowym posunięciem architektów było też zaproszenie do współpracy ilustratorki Oli Niepsuj. Jej zadanie polegało na zaprojektowaniu mozaik do dwóch basenów. Efekt to mocne, geometryczne formy z rozpikselowanym efektem. Mozaika przykryta lustrem wody wzmacnia tylko wrażenie migoczącego światła, a głęboki zielony kolor koi zmysły i łączy się z krajobrazem okolicy – bujnym brzegiem jeziora Wisełka.

Fot. P. Maciaszek

Zdjęcia: Piotr Maciaszek
Stylizacja: Ania Witko

Autorzy projektu wnętrz: pracownia NOKE Architects w zespole: Piotr Maciaszek, Karol Pasternak, Marcin Adamczewski, Justyna Puchalska, Ola Hyz, Michał Niedośpiał, Marcin Sudnik, Paulina Cziba,  

 

Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij