Znaleziono 0 artykułów
27.07.2022

Pinokio Models: W poszukiwaniu prawdziwego piękna

27.07.2022
Michał (Fot. VTMNTS / Dave Late)

Dyrektor kreatywny Valentino Pierpaolo Piccioli stawia na różnorodność sylwetek i osobowości. Demna piękno odnajduje w zmarszczkach, bielactwie, bliznach. Rick Owens modeli werbuje z ulicy. – Dziś moda nie ma granic – podsumowuje odejście branży od ideału z wczesnych lat 2000. Michael Kors. – Wizja, w której wszystkie dziewczyny mają ten sam rozmiar czy wyraz twarzy, jest staroświecka – tłumaczy. W Polsce na czele inkluzywnego przewrotu stoi założyciel agencji Pinokio Models Wojciech Tubaja. Choć jak sam mówi, to bardziej zwrot w kierunku autentyczności niż rewolucja. – Mam jedno hasło – prawda. Szukam prawdy o człowieku, jego emocjach – podkreśla w rozmowie z Vogue.pl.

Kadr pierwszy

O jakim świecie chciałbym opowiedzieć poprzez modę? Otwartym na indywidualność. Akceptującym różnorodność. Tolerancyjnym i dobrym – powiedział Pierpaolo Piccioli za kulisami pokazu na wiosnę-lato 2021, w którym obalił kanony, zatarł granice między płciami, na pierwszy plan wysunął osobowość modeli i modelek. Do prezentacji kolekcji haute couture wybrał z kolei kobiety o różnych rozmiarach. Młode debiutantki i dojrzałe ikony – Kristen McMenamy czy Marięcarlę Boscono. – Pracę zacząłem od powtórki z historii, która uświadomiła mi, że od średniowiecza zawsze istniał ideał piękna. Dziś to w różnorodności drzemie siła – tłumaczył.

Kadr drugi

W lipcowym pokazie Balenciagi obok Belli Hadid, Kim Kardashian i Nicole Kidman wystąpiła 78-letnia Danielle Slavik, związana wcześniej z marką za kadencji samego Cristóbala. Z trwającej ponad cztery dekady emerytury wyrwał ją Demna. Na pierwsze spotkanie z projektantem przyszła ubrana w wyciągnięty sweter i luźne spodnie. – Powiedziałam: jestem za stara, nie mogę pokazywać rąk i nóg – wspominała w rozmowie z portalem WWD. Miesiąc później przeszła po wybiegu w opinającej sylwetkę sukni. Z odsłoniętymi ramionami i wyeksponowanymi łydkami.

Kilka sezonów wcześniej tę samą drogę pokonał człowiek znikąd – Ivo Raspudic, 52-letni inżynier mechanik wypatrzony na ulicy przez założycielkę agencji Tomorrow Is Another Day Evę Gödel. – Moje dzieci wciąż nie dowierzają, widząc mnie jednego dnia na kanapie, w okularach i z okruszkami na bluzie, drugiego u Balenciagi – śmiał się w wywiadzie z brytyjską edycją „Vogue’a”. – Ludzie mówią, że to wspaniałe, gdy ktoś z ich grupy wiekowej czy środowiska osiąga sukcesy w branży. To dla nich przesłanie o tym, że moda jest dla każdego.

W ten sam sposób swoją artystyczną misję postrzega założyciel Pinokio Models Wojciech Tubaja, który w swojej agencji ma właśnie takie osobowości, jak Danielle czy Ivo – ludzi kameleony.

Bartek  (Fot. VTMNTS / Dave Late)

Pinokio Models: Żyje się tylko dwa razy

Podkrążone oczy i zapadnięte policzki. Wydatne usta i długie nosy. Duże uszy, wysokie czoła, diastema, gęste brwi. Ciała pokryte bliznami oraz tatuażami, które układają się w rozbudowane scenki rodzajowe. Chuderlawe sylwetki i te umięśnione. Twarze symetryczne i symetrii przeczące.

Także wiek modelek i modeli na polaroidach zamieszczonych na stronie Pinokio Models jest różny. Bo chociaż Wojciech przyznaje, że na ogół agencje mają swoje typy, u niego ze świecą szukać jakiejś prawidłowości. Z łatwością wyobrażamy sobie więc, że z częścią tych jego „gościówek, łobuziarek, kobiet, chłopaków, facetów i mężczyzn” będziemy dzielić siedzenie w autobusie, spotkamy ich w kolejce do sklepu, miniemy na ulicy. I zawsze zawiesimy na nich wzrok. Może to kwestia mozaikowych piegów, wyrazistych rysów, a może – jak powtarza Wojciech – osobowości. „Możesz kochać wisieć na trzepaku pod blokiem, grać w kosza na podwórkowym boisku, czytać niepokorne książki, pisać wiersze, które chowasz do szuflady, cisnąć ciężary na siłce, namiętnie hodować kwiaty, bić się o swoje zdanie. Bądź jakiś/jakaś. Wyrażaj to”, brzmi motto jego agencji.

Michał na pokazie Vetements wiosna-lato 2023 (Fot. Getty Images)

Historia Pinokio Models zaczęła się ponad trzy lata temu, w środku pandemii. – Pracowałem w korporacji jako art director. Jestem absolwentem grafiki warsztatowej na ASP w Poznaniu, czyli fachu, z którym pracy mógłbym szukać w XVIII lub XIX w., oraz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Mam za sobą trzyletni epizod reżyserski kina autorskiego oraz działalności w Fundacji Galerii Foksal. Praca kreatywna nie była mi obca. Ale po latach realizowania się pod cudzym szyldem zrozumiałem, że chciałbym mieć coś swojego – opowiada Wojciech. Wpadł na pomysł założenia marki mody Pinokio Gang. Zamysł był prosty: miał być dystans, poczucie humoru. Jako modeli chciał zatrudniać zwykłych ludzi. Po trzeciej kampanii okazało się, że w osobach wykluczonych ze standardowego modelingu – ze względu na wymiary, wiek, niepełnosprawności czy estetykę twarzy – drzemie ogromny potencjał. – Stwierdziłem, że chcę pracować z takimi ludźmi, stworzyć dla nich przestrzeń do samorozwoju – agencję dla osób o nieszablonowym pięknie i niebanalnym charakterze.

Maks na pokazie wiosna-lato 2023 (Fot. Getty Images)

Swoje miejsce znajdują tu więc i studenci, i artyści. Osoby dojrzałe i odrzucone wcześniej przez modeling. – Jest Błażej, model, który porusza się na protezach. Osoby z gorzej sytuowanych rodzin, które nigdy by nie pomyślały, że moda to przestrzeń dla nich. Staramy się dać im poczucie bezpieczeństwa, wsparcia, dodać wiatru w żagle – tłumaczy Wojciech, zaznaczając, że dla niego ograniczenia nie istnieją. – Powstaliśmy jako agencja modeli męskich. Pewnego dnia w Żabce wypatrzyłem niezwykłą dziewczynę – Oliwkę, która była tam sprzedawczynią. Dał jej wizytówkę, a Pinokio przeobraził w agencję koedukacyjną. W pamięć zapadł mu też Maks. – Zauważyłem go na dworcu w Warszawie. Na jedno ze spotkań przyjechał z mamą Edytą oraz bratem, Brunem. Teraz są z nami Maks, Bruno i Edyta.

Maks  (Fot. VTMNTS / Dave Late)

Co z oczu, to z serca

Oliwka wystąpiła w pierwszej sesji Pinokio dla „Vogue’a”. – Publikacja w czechosłowackiej edycji magazynu była najlepszym sygnałem, że idę w dobrym kierunku – trzeba walczyć i wspierać tych wspaniałych ludzi. By się zmotywować, często wracam do towarzyszących mi wówczas emocji. Szóstka innych modeli z Pinokio wzięła udział w lipcowym pokazie Vetements haute couture na wiosnę-lato 2023. – Mamy za sobą trzy pokazy dla marki – dwa w Paryżu, jeden w Zurychu.

Współpraca z Vetements rozpoczęła się od ulicznego pokazu mody, który Wojciech wymyślił z „Vogue Czechoslovakia”. – Listopadową nocą szóstka modeli przeszła ulicami Warszawy. Obserwatorami byli imprezowicze opuszczający kluby, osoby sprzątające miasto, policja. Nagraliśmy wszystko na dwugodzinnym mastershocie. Powstało wideo pokazujące, kim jesteśmy. Jaką mamy estetykę, twarze. Niebawem odezwał się do nas zespół Gurama Gvasalii – wspomina. – To pokazuje, że modeling nie polega już na idealnych wymiarach czy jednym modelu twarzy. My od tego odchodzimy. Zależy nam na prawdzie. Emocjach, świadomości ciała, gestu – naturalnego, wyprowadzonego z życiowego doświadczenia. No i na spojrzeniu…

Bartek  (Fot. VTMNTS / Dave Late)

Rolą Wojtka jest wydobycie z każdego tego, co najlepsze. – Zawsze po pokazie rozmawiamy, co należy poprawić, co utrzymać. To rodzaj procesu. Później widzę, że moi modele bardziej o siebie dbają, kochają siebie. Nie chodzi tylko o akceptację tego, jak wyglądamy, czy kim jesteśmy, ale o miłość i szacunek. Praca w modelingu to praca emocjami, twarzą, ciałem. Nie jest to zawód dla każdego. – Podczas pierwszego spotkania robię wszystko, żeby kandydatkę, kandydata zniechęcić. Uświadomić, na czym polega praca modela, modelki i to jak wygląda branża. Jako klucz do sukcesu wskazuje dystans do siebie i swojego wizerunku. – To tak jak z aktorstwem. Trzeba wyjść ze strefy komfortu, pozwolić specjalistom (stylistom, fotografom, makijażystom) na reinterpretację swojego wizerunku – tłumaczy.

Kacper na pokazie VTMNTS jesień-zima 2023

Na koniec świata i jeszcze dalej

W 2017 r. redaktorka mody Valeriya Safronova na łamach „New York Timesa” opisała zjawisko tokenizacji – zatrudniania do pokazu jednej osoby czarnoskórej, o bujniejszych kształtach lub wyłamującej się poza sztywne ramy wieku. Dzięki niej marka mogła odhaczyć obecność osoby reprezentującej mniejszości. Według raportu The Fashion Spot po pięciu latach nadeszła odczuwalna zmiana, a miesiąc mody na wiosnę-lato 2022 był oficjalnie najbardziej zróżnicowanym sezonem w historii. Zmiany dostrzega też Wojciech. – Jestem zadowolony z kierunku, który obrała branża. Cieszę się, że jesteśmy częścią tej zmiany. Utwierdziłem się w tym jeszcze podczas pracy z Vetements. Z relacji moich podopiecznych wiem, że dbają o modeli, postrzegają ich tak, jak ja to robię tutaj, w Pinokio. Gvasalia pamięta imię każdego z nich, wie, czym się na co dzień zajmują.

Maks  (Fot. VTMNTS / Dave Late)

A jakie zmiany czekają agencję? – Swoich modeli widzę na światowych pokazach. Chcę udowodnić osobom, które wątpiły, nie wierzyły i nie ufały naszej estetyce, że reprezentacja prawdziwego piękna jest ważna – mówi Wojciech. On sam jeszcze nie ma na siebie gotowego planu. – Za pięć lat na pewno będę poruszać się w obszarach kreatywnych, chciałbym też, by agencja była moją główną przestrzenią zawodową. Powtarza, że za 10 lat zamieszka pod Tokio, będzie hodować rośliny, otworzy niewielką kawiarnię, zwolni. W okresie pandemii przyjaciele podarowali mu zbiór stoickich refleksji na cały rok. Na razie jest w połowie książki. Ale w to, że potrafi zrezygnować z kolejnych projektów, chyba jeszcze sam nie wierzy.

Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę