Znaleziono 0 artykułów
27.06.2020

Fatalne filmy, które stały się kultowe

„Zmierzch” (Fot. East News)

Kasowe niewypały, estetyczne porażki i fabularne klapy. Wyśmiane przez widzów i znienawidzone przez krytyków. W 17. rocznicę premiery w „The Room”, najgorszego filmu wszech czasów, powracamy do produkcji tak złych, że aż dobrych.

„The Room”

 

Zaraz po premierze film Tommy’ego Wiseau okrzyknięto najgorszym w historii. Nic dziwnego, banalna fabuła, przerysowane postacie i amatorska gra aktorska sprawiają, że równie ciężko dobrnąć do końca, co oderwać wzrok od ekranu. Ta przedziwna mieszanka zapewniła „The Room” status kultowego, a reżyser filmu doczekał się nawet biografii. W „Distaster Artist” James Franco nie tylko stanął za kamerą, ale podobnie jak Wisneay, wcielił się również w główną rolę u boku brata, Dave’a.

„Zmierzch”

 

Choć historia miłosna nieśmiałej licealistki i tajemniczego wampira od początku trącała myszką, a ekranizacja powieści pozostawiała wiele do życzenia, zarówno na poziomie wizualnym, fabularnym, jak i aktorskim, to „Zmierzch” szybko stał się światowym fenomenem, nie tylko wśród nastolatków. Saga doczekała się aż pięciu części, które zapewniły status najgorętszych gwiazd, m.in. Robertowi Pattinsonowi, Kristen Stewart czy Annie Kendrick. Większość z nich do dziś jednak stara się zerwać z wizerunkiem, który zawdzięczają sadze.

„Anakonda” (Fot. East News)

„Anakonda”

 

Filmy o krwiożerczych potworach rzadko zdobywają uznanie krytyków (wyjątkiem jest świetny „Host” Bong Joon-ho, reżysera „Parasite”). Ale „Anakonda” miała być inna. Jennifer Lopez, Ice Cube i John Voight w rolach głównych i blisko 50-milionowy budżet powinny były zapewnić produkcji sukces kasowt. Tak się jednak nie stało. Film zamiast trzymać w napięciu, bawi, stając się pastiszem krwawego thrillera.

„Kult”

 

Jeden z najzabawniejszych filmów w dorobku Nicolasa Cage’a. Ale remake znanego horroru z 1973 roku wcale nie miał być komedią. Reżyser Neil LaBute marzył o rasowym dreszczowcu w gwiazdorskiej obsadzie. Budżet filmu obcięto o połowę, a Angelina Jolie i Winona Ryder odmówiły udziału w projekcie. Na pokładzie został tylko Cage, który postanowił dać z siebie wszystko. A nawet za dużo. Przekomiczne miny, przerysowana gestykulacja i egzaltowane dialogi uczyniły z „Kultu” nieprzebrane źródło memów.

„Spice World” (Fot. East News)

„Spice World”

 

Kamera towarzyszy piątce dziewczyn podczas przygotowań do pierwszego występu na żywo w Royal Albert Hall. Podróżując piętrowym autobusem, Victoria, Emma, Geri, Mel B i Mel C przeżywają jednak serię niezwykłych przygód, od wizyty w nawiedzonym zamku, na spotkaniu z UFO kończąc. Choć krytycy nie pozostawili na produkcji suchej nitki, to film zarobił blisko sto milionów dolarów, a dla fanów zespołu jest to do dziś pozycją obowiązkową. Film warto również obejrzeć dla kreacji projektu Kate Carin w klimacie lat 90-tych.

„Wodny świat”

 

Prace na dystopią, w której Ziemia zamieniła się w wielki ocean, a ludzie – w wodnych nomadów, od początku szły nie po myśli twórców. Absurdalnie wielki budżet, który wpompowano w efekty specjalne i kostiumy (nie zestarzały się najlepiej), kolejne opóźnienia i konflikty między reżyserem a resztą zespołu (opuścił plan na dwa tygodnie przed zakończeniem zdjęć, a jego miejsce musiał zająć Kevin Costner), zaowocowały słabymi recenzjami i jeszcze gorszym odzewem widzów. Z perspektywy czasu „Wodny świat” warto docenić, bo jako jeden z pierwszych podjął temat kryzysu klimatycznego. Pozycję można oglądać na Netfliksie.

„Obsesja” (Fot. East News)

„Obsesja”

 

Idealne małżeństwo – Idris Elba i Beyoncé – wychowuje swojego uroczego syna w wymarzonym domu. Brzmi raczej jak fanfik niż thriller. Steve Shill był jednak innego zdania. „Obsesja” to gatunkowy przeciętniak z przewidywalną akcją, banalnymi dialogami i zwiastunem, który zdradził praktycznie całą fabułę. Po latach tytuł nie odszedł jednak w zapomnienie za sprawą Bee Hive, czyli fanów piosenkarki, którzy stale powracają do filmu Queen Bey i stylizacji – esencji mody lat 2000. Pozycja dostępna na Netfliksie.

„Bardzo dziki Zachód”

 

W 1999 roku Will Smith był u szczytu popularności, Salma Hayek miała status jednej z najbardziej rozchwytywanych gwiazd Hollywood, a Kevin Kline i Kenneth Branagh należeli do grona uznanych aktorów. Świetna obsada nie była jednak w stanie udźwignąć absurdalnej historii, na dodatek okraszonej słabymi żartami i tanimi efektami specjalnymi. Dziś „Bardzo dziki Zachód” stanowi świadectwo fantazji twórców z przełomu mileniów.

„Showgirls” (Fot. East News)

„Showgirls”

 

Po premierze „Nagiego instynktu” Paul Verhoeven uznał, że sex sells. Kolejny film zapowiadano jako „antologię seksualności”, ale stał się raczej quasi-pornografią z gatunku exploitation, w której główne role odgrywały nagie piersi, przekleństwa i seksizm. Tytuł poniósł tak spektakularną klęskę, że agent gwiazdy, Elizabeth Berkley postanowił zakończyć z nią współpracę. Z perspektywy czasu film doceniono za teatralną estetykę. Doszukiwano się w nim nawet gatunkowej satyry. Stał się także wzorowym przykładem nierówności płci w Hollywood – o ile Berkley na zawsze pozostała już Nomi Malone, kariera Kyle’a MacLachlana rozwijała się dalej.

„50 twarzy Greya”

 

Adaptacja bestsellerowej powieści E.L. James od początku wzbudzała skrajne emocje. Fanki sagi odliczały dni do premiery, uważnie śledząc każde kolejne doniesienia z planu i wyrokując nad poprawnością wyboru aktorów, kreacji czy lokalizacji. Sceptycy z kolei zapowiadali spektakularną porażkę. Już po obejrzeniu zwiastuna okrzyknęli tytuł jednym z najgorszym w historii. „50 twarzy Greya” zdołało jednak zarobić blisko 400 milionów dolarów (czyli dziesięciokrotność budżetu!) i doczekało się dwóch kolejnych części. Polską wersją jest ekranizacja książki Blanki Lipińskiej „365 dni”, która fali krytyki ze strony feministek, robi furorę na Netfliksie.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę