Znaleziono 0 artykułów
24.11.2021

Aktorzy za kamerą

Fot. materiały prasowe

Wielu reżyserów, na czele z Alfredem Hitchcockiem czy Quentinem Tarantino, stawało przed kamerą, by zagrać mniejsze lub większe role. Zdarzało się również, że to aktorzy i aktorki zajmowali miejsce za kamerą. Przy okazji premiery „Poobijanej”, reżyserskiego debiutu Halle Berry, wybieramy filmy nakręcone przez aktorów.

„Narodziny gwiazdy”, reż. Bradley Cooper

 

Bradley Cooper od dziecka marzył, by zostać reżyserem. Kiedy zaczął otrzymywać kolejne role, postanowił skupić się na aktorstwie. Za kamerą po raz pierwszy stanął dopiero dwie dekady później i od razu postanowił wziąć na warsztat kultowy musical. – Lubię wyzwania – tłumaczył później. Ryzyko się opłaciło. „Narodziny gwiazdy” o gwiazdorze muzyki country, którego sława przeminęła, i nieznanej nikomu, ale szalenie zdolnej piosenkarce oraz ich wybuchowej relacji zebrały aż osiem nominacji do Oscara i stały się jednym z najbardziej kasowych tytułów roku. Aktor pracuje już nad nowym filmem. W „Maestro” tym razem towarzyszyć mu będzie Carey Mulligan.

„Szkoła melanżu”, reż. Olivia Wilde

 

Widzowie pokochali Olivię Wilde jako Trzynastkę w serialu „Dr House”. Aktorka, podobnie jak Bradley Cooper, od początku marzyła o pracy za kamerą. Pragnienie udało jej się spełnić kilka lat później. „Szkoła melanżu” to historia dwóch nastolatek, Amy i Molly (Kaitlyn Dever i Beanie Feldstein), które w przededniu ukończenia szkoły średniej zdają sobie sprawę, że po latach nauki chcą nadrobić braki w życiu towarzyskim. Elektryzujący debiut Wilde zapewnił jej Spirit Award, wróżono jej nawet nominację do Oscara. Reżyserka pracuje właśnie nad nowym filmem „Don’t Worry Darling” z Florence Pugh i Harrym Stylesem, prywatnie jej partnerem, w rolach głównych.

„Niebo o północy”, reż. George Clooney

 

Na pytanie, czy reżyseria to kolejny aktorski kaprys, George Clooney odpowiedział z pełną powagą, że tak. To, co być może początkowo było jedynie próbą nasycenia ego, szybko okazało się pełnoetatową karierą. Po dobrze przyjętym debiucie, „Niebezpiecznym umyśle”, Clooney wyreżyserował również m.in. obsypane nagrodami „Idy marcowe” i przewrotny „Suburbicon”. „Niebo o północy” miało być jego największym projektem. Postapokaliptyczna opowieść o losach samotnego naukowca prowadzącego badania w Arktyce nie została jednak dobrze przyjęta, a krytycy nie pozostawili na filmie suchej nitki. Być może aktorowi uda się odzyskać pozycję przy okazji nowego filmu, „Bar dobrych ludzi”.

„Najpierw zabili mojego ojca”, reż. Angelina Jolie

 

Przez lata Angelina Jolie odrzucała propozycje reżyserskie, mówiąc, że woli pozostawić to zadanie fachowcom. Jej podejście zmieniło się podczas pracy nad „Krainą miodu i krwi”. Jolie była współautorką scenariusza i miała już określoną wizję filmu w głowie: – Wiedziałam dokładnie, jak ten film ma wyglądać. Nagle ktoś zaproponował, żebym sama stanęłam za kamerą. Zgodziłam się, ale już następnego dnia myślałam: „Co ja zrobiłam?!” – wspominała. Jej debiut został doceniony przez krytyków, co ośmieliło aktorkę, która następnie wyreżyserowała „Niezłomnego”, „Nad morzem” oraz „Najpierw zabili mojego ojca”, ekranizację wspomnień pisarki i aktywistki Loung Ung, która przeżyła krwawy reżim Czerwonych Khmerów w Kambodży. Jak sama mówi, to doskonały film, by zakończyć przygodę jako reżyserka. – To niezwykle wymagająca rola, a ja jestem mamą szóstki pięknych dzieci – tłumaczyła niedługo po rozwodzie z Bradem Pittem.

„Orbitowanie bez cukru”, reż. Ben Stiller

 

Choć Bena Stillera kojarzymy przede wszystkim jako komika, to aktor od początku kariery pracował również jako scenarzysta i reżyser. Po części za sprawą rodziców, również aktorów, którzy od małego wprowadzali go w tajniki branży. Pełnometrażowym debiutem Stillera było „Orbitowanie bez cukru” z Winoną Ryder i Ethanem Hawkiem. To słodko-gorzka opowieść o wkraczających w dorosłe życie studentach, którzy próbują odnaleźć dla siebie miejsce w świecie. W dorobku aktora znalazły się później również takie przeboje jak „Telemaniak”, „Zoolander” czy bardziej filozoficzne „Sekretne życie Waltera Mitty’ego”.  

„Jentł”, reż. Barbra Streisand

 

Barbra Streisand nie bez powodu nazywana jest w Hollywood kobietą renesansu. Aktorka nie tylko chętnie stawała za kamerą, lecz także angażowała się w proces pisania historii, jego produkcję oraz promocję. Tak było też w przypadku „Jentł”, historii młodej Żydówki, która marzy o nauce w jesziwie. Aby to zrobić, przebiera się za młodego mężczyznę. Film zgarnął pięć nominacji do Oscara i zapewnił Streisand Złoty Glob za reżyserię. Później aktorka próbowała powtórzyć swój sukces przy „Księciu przypływów” i filmie „Miłość ma dwie twarze”.

„Zwyczajni ludzie”, reż. Robert Redford

 

Po sześciu dekadach przed kamerą i czterech za nią Robert Redford zapewnił sobie stałe miejsce w historii Hollywood. Po sukcesie „Żądła” i „Wielkiego Gatsby’ego” aktor postanowił sprawdzić się w roli reżysera. Jego debiutancki film doceniono Oscarem. „Zwyczajni ludzie” śledzi losy rodziny Jarettów, których ułożone życie przerywa śmierć syna w tragicznym wypadku. W bogatym dorobku aktora i reżysera na uwagę zasługują również „Rzeka życia” z młodym Bradem Pittem oraz „Zaklinacz koni”, który ze Scarlett Johansson uczynił wschodzącą gwiazdę kina.

„Małe kobietki”, reż. Greta Gerwig

 

Greta Gerwig od początku kariery widziała się po obu stronach kamery. – Zawsze miałam wiele pomysłów, których jako aktorka nie mogłabym w pełni zrealizować – mówiła. Po świetnie przyjętej „Lady Bird” z Saoirse Ronan i Timothée Chalametem, Gerwig postanowiła sprawdzić się w adaptacji ukochanej powieści Louisy May Alcott. Jej „Małe kobietki” okrzyknięto jednym z najlepszych filmów minionego roku, a reżyserce wróżono nawet nominację do Oscara, ale została pominięta, podobnie jak wiele innych twórczyń, co wywołało falę krytyki wobec Akademii i na nowo otworzyło dyskusję wokół miejsca kobiet w kinie. Sama Gerwig postanowiła zrezygnować z aktorstwa i w pełni poświęcić się pracy reżyserki. Niedługo przeniesie na ekran historię… lalki Barbie. W rolach głównych wystąpi aktorski superduet – Margot Robbie i Ryan Gosling.

„Ciche miejsce” i „Ciche miejsce 2”, reż. John Krasinski

 

Johna Krasinskiego pokochaliśmy przede wszystkim za rolę Jima Halperta w „Biurze”. To już na planie serialu aktor po raz pierwszy próbował sił za kamerą, reżyserując kilka odcinków. Jego pełnometrażowym debiutem było dopiero „Ciche miejsce”. Trzymający w napięciu horror śledzi losy rodziny Abbotów, którzy muszą nauczyć się bezszelestnie poruszać w świecie zdominowanym przez tajemnicze istoty. Film z Emily Blunt, prywatnie żoną aktora, w roli głównej okazał się takim przebojem, że Krasinski dostał zielone światło na sequel. Ten nie powtórzył jednak sukcesu pierwszego filmu.

„Poobijana”, reż. Halle Berry

 

Aktorka przeniosła na ekran historię słynnej pięściarki Jackie Justice (Berry), którą jeden błąd kosztował karierę. Postanawia wrócić na ring, gdy w jej życiu pojawia się Manny, syn, którego oddała do adopcji tuż po narodzinach. Jackie będzie musiała wrócić do formy i stawić czoła dawnym wrogom. Od dziś na Netfliksie.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę