Znaleziono 0 artykułów
31.08.2021

Najlepsze i najgorsze powtórki w historii kina

31.08.2021
„Ocean’s Eleven” / Fot. East News

Remaki, rebooty, prequele i sequele – twórcy chętnie powracają do znanych historii, próbując opowiedzieć je na nowo. Nie zawsze z powodzeniem. Przypominamy filmy, które powtórzyły sukces oryginałów, i te, o których wolelibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Najlepsze: „Ocean’s Eleven”

 

Niewiele remake’ów osiąga status kultowych, szczególnie gdy oryginalna produkcja odniosła zawrotny sukces. „Ocean’s Eleven” ta sztuka się udała. Steven Soderbergh umiejętnie przełożył historię z lat 60. na realia początku XXI wieku. Powodzenie filmu przypieczętowała gwiazdorska obsada – Franka Sinatrę, Deana Martina i Sammy’ego Davisa Jr. Zastąpili m.in. George Clooney, Brad Pitt i Julia Roberts.

Najgorsze: „Sława”

 

Potencjał historii o zmaganiach studentów nowojorskiej szkoły teatralnej wyczerpały w pełni oscarowy musical Alana Parkera i sześć sezonów obsypanego nagrodami serialu. To nie powstrzymało Kevina Tancharoena, by raz jeszcze przenieść „Fame” na ekran. Film zebrał tragiczne recenzje, a dla wielu aktorów musical, który miał być przepustką do tytułowej sławy, okazał się pierwszą i ostatnią rolą w karierze.

Najlepsze: „Suspiria”

 

Choć film Luki Guadagnina podzielił fanów klasycznego horroru Daria Argenta, zasłużył na uznanie. Przystępując do pracy, reżyser podkreślał, że nie aspiruje do powtórzenia sukcesu legendarnego twórcy. Zafascynowany opowieścią o amerykańskiej studentce rozpoczynającej naukę na prestiżowej akademii baletowej, chciał stworzyć wizualną laurkę dla oryginalnej „Suspirii”. Film nikogo nie pozostawia obojętnym. To zasługa charyzmatycznej obsady – Tildy Swinton, Dakoty Johnson i Mii Goth.

Najgorsze: „Point Break: Na fali”

 

Thriller Kathryn Bigelow z Keanu Reevesem i Patrickiem Swayzem stał się przebojem, przypieczętowując status obu aktorów jako bożyszczy nastolatek. To im historia surferów przestępców zawdzięczała sukces. Nic więc dziwnego, że gdy 20 lat później do kin trafił remake „Point Break” bez duetu, film poniósł spektakularną porażkę. Fani oryginalnej produkcji nie pozostawili na filmie suchej nitki.

Najlepsze: „Człowiek z blizną”

 

Kultowy thriller Briana De Palmy to wzorowy przykład udanego remake’u. Film był zarazem ukłonem w stronę oryginalnej produkcji z 1932 roku i niezależnym dziełem, które zapewniło sobie miejsce w popkulturze. „Człowiek z blizną” do dziś uchodzi za jeden z najlepszych filmów w historii gatunku i zdecydowanie jeden z najbardziej stylowych.

Najgorsze: „Psychol”

 

Zupełnym przeciwieństwem „Człowieka z blizną” jest „Psychol” Gusa Van Santa. Chwilę po sukcesie „Buntownika z wyboru” reżyser postanowił ponownie przenieść na ekran kultowy dreszczowiec Alfreda Hitchcocka. Budżet liczył dziesiątki milionów dolarów, a do obsady dołączyli m.in. Julianne Moore, Viggo Mortensen i Vince Vaughn. Niestety film okazał się gorszą od oryginału kopią „Psycho”.

Najlepsze: „Vanilla Sky”

 

Hollywood uwielbia przekładać na amerykańskie realia zagraniczne produkcje, które odniosły międzynarodowy sukces. Nie zawsze z sukcesem. Jednym z przykładów udanego przedsięwzięcia jest „Vanilla Sky”, remake hiszpańskiego przeboju „Otwórz oczy”. W roli głównej wystąpiła wtedy Penélope Cruz, którą Cameron Crowe zatrudnił również do pracy nad „Vanilla Sky”. Partnerowali jej Tom Cruise (jedna z najlepszych ról w karierze aktora), Cameron Diaz i Kurt Russell. 20 lat po premierze film wciąż ogląda się dobrze.

Najgorsze: „New York Taxi”

 

Podczas gdy francuskie „Taxi” uchodzi za klasykę francuskiego kina (w przeciwieństwie do trzech kolejnych części serii), amerykański remake może poszczycić się tytułem jednego z najgorszych filmów w historii. W role policjanta i taksówkarki na tropie gangu złodziejek wcielił się dziwny duet – Jimmy Kimmel i Queen Latifah. Co ciekawe, o filmie znów się mówi, ale głównie dlatego, że został uznany za wzorowy przykład męskiego spojrzenia we współczesnym kinie. I to jego jedyne „osiągnięcie”.

Najlepsze: „Narodziny gwiazdy”

 

Historia miłości dwójki muzyków niezmiennie wzrusza. Pierwszy film nakręcono w latach 30., kolejny w 1976 roku z Barbrą Streisand w roli głównej, a cztery dekady później do kin trafiła wersja z Lady Gagą. Najnowsza wersja stała się poważną konkurencją dla poprzedniczki, z czym zgodziła się początkowo nawet sama Streisand. Ku zaskoczeniu wszystkich trzy lata po premierze aktorka zmieniła zdanie, stwierdzając, że to tylko marna kopia jej dzieła. Miliony widzów mogłyby się nie zgodzić.

Najgorsze: „Ben-Hur”

 

Adaptacje znanych powieści często powracają na ekrany. Przykładem może być „Ben-Hur”. Od 1925 roku powracał na kinowe afisze pięć razy. Po sukcesie wersji z 1959 roku, którą nagrodzono 10 Oscarami, wydawało się, że poprzeczka została ustawiona za wysoko dla następców. Niestety nie zabrakło chętnych, by ją przeskoczyć… Bezskutecznie. O wersji z 2016 roku najlepiej zapomnieć.

Maja Zimnoch, Vogue Polska wrzesień 2021 / (Fot. Andrew Jacobs / East)

Remaki to znane historie opowiadane na nowo. „Nowe początki” to temat przewodni wrześniowego numeru „Vogue Polska”. Do kupienia w salonach prasowych i online.

Julia Właszczuk
Sortuj wg. Najnowsze
Komentarze (2)

Piotr Malczewski27.03.2022, 22:55
Narodziny gwiazdy zrealizowano jeszcze w 1854 roku z nominowaną do Oscara Judy Garland. Proponują obejrzeć pierwszą z 1937 i drugą, a potem zastanowić się, czy film z Lady Gagą na pewno jest aż tak dobry.

Wczytaj więcej
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę